Szukaj alfabetycznie

[A-C]

Akcesoria fryzjerskie

W salonie fryzjerskim każdy sprzęt ma swoje znaczenie, stąd ważny jest zarówno dobór akcesoriów, jak i ich jakość, mocno związana z marką. Fryzjer wie, że od doboru kosmetyków oraz narzędzi może zależeć efekt, a zatem i zadowolenie klienta. Do podstawowych akcesoriów należą narzędzia służące do strzyżenia i modelowania włosów: nożyczki, grzebienie, szczotki do włosów, wałki, papiloty, brzytwy do podcinani, siatki, klamry i klipsy. Są tu też sprzęty pełniące ważną funkcję w organizacji pracy – peleryny, miski, pędzle, karkówki – m.in. z pojemnikiem na talk, spryskiwacze, pasy, kuferki, kabury na drobne narzędzia. I oczywiście trudno sobie wyobrazić salon bez luster, fotela fryzjerskiego, umywalki z kranem i dobrego oświetlenia.
Akcesoria mają swoje marki – ich celem jest zagwarantowanie narzędzi umożliwiających precyzyjne wykonanie usług (np. w cięciu czy dozowaniu). Fryzjer zazwyczaj ma swoje ulubione nożyczki, które wygodnie leżą w dłoni i jeśli miałby je zmienić lub uzupełnić akcesoria o następne egzemplarze, to wybierze takie, które reprezentują tę samą sprawdzona markę. Tak samo jest z grzebieniami, szczotkami do włosów, jak i innymi narzędziami. Absolutnie wszystkie hurtownie ze sprzętem fryzjerskim rekomendują produkty znanych marek.
Wszelkie kosmetyki, szampony, odżywki – także reprezentują uznane marki, których przedstawiciele nierzadko organizują szkolenia dla fryzjerów. Są oni zatem później ich reprezentantami.

Barber Shop

Brody są w modzie – i to nie tylko niewielkie, starannie przystrzyżone bródki, zdobiące twarz tylko na szerokości ust: mężczyźni z brodami á la drwal są coraz częściej spotykani. Aby zadbać o brodę trzeba nie tylko cierpliwości i konsekwencji, ale także odpowiedniego sprzętu i kosmetyków oraz niejednokrotnie fachowej porady. Brodacze zmagający się ze swoimi brodami każdego dnia regularnie zaczęli korzystać z barber shopów – sklepów i salonów, w których można kupić odpowiednie szampony do brody, balsamy do brody, olejki, toniki i mydła, sprzęt taki jak nożyczki, grzebienie, szczotki i woski, brzytwy, pędzelki, maszynki, ostrza, misy i wszelkiego rodzaju produkty i zestawy, dzięki którym brodaty dżentelmen będzie przyciągał uwagę i spojrzenia pełne uznania. W Barber shopach pracują osoby, które nie tylko znają się na stylizacjach, ale przede wszystkim lubią to, co robią – to pasjonaci tego fachu. Zgodnie z ideą warszawskiego BeardShopu, pozytywnie patrzą na swoją pracę i na wykorzystywane oraz oferowane produkty, z których żaden „nie był testowany na zwierzętach, były natomiast testowane na dżentelmenach i naszych brodatych przyjaciołach. Uśmiechnięty brodacz to zawsze miły widok”.
Sklepy i placówki dla brodaczy tworzą środowisko, w którym nie mówi się o konkurencji, za to z dumą o współpracy. Można je znaleźć w Internecie, na facebookowych stronach i na mapie, dostępnej na: http://beardshop.pl/strona/mapa-barbershop-ow, przy czym nie umieszczono na niej wszystkich miejsc.

BellBox

Przyjaciel każdego fryzjera, pasjonatów produktów związanych z pielęgnacją włosów i skóry głowy, a także każdej pani czy pana, który ceni sobie kontakt z mistrzami grzebienia i potrafi o każdej porze zadbać o fryzurę. BellBox jest platformą, dzięki której można znaleźć interesujący salon fryzjerski, czy salon piękności, umówić wizytę online, nawiązać i utrzymywać przyjacielskie relacje z fachowcami. Tutaj znajdziemy aplikacje do wirtualnej stylizacji, artykuły z poradami przydatnymi każdej osobie dbającej o urodę, ciekawostki historyczne i aktualne, a także modowe inspiracje. Z platformy korzystają salony, które mają pod pełną kontrolą kontakt z klientami, z dostawcami, z organizatorami specjalistycznych szkoleń. I najważniejsze – BellBox tworzą ludzie, którzy fryzjerstwem żyją i pasjonują się nim, a praca w tej branży stanowi dla nich źródło autentycznej satysfakcji zawodowej.

Brzytwa

Brzytwa jest tym narzędziem, które kiedyś prawidłowo eksploatowane i ostrzone skutecznie służyło do golenia, później zostało prawie całkowicie wyparte przez proste w obsłudze i wymienne żyletki, jednorazowe maszynki do golenia czy elektryczne maszynki do golenia, a jednak obecnie wraca do łask! W Internecie – na portalach aukcyjnych, brzytwy stanowią całkiem spore grono artykułów wystawianych na sprzedaż i cieszących się powodzeniem wśród mężczyzn, a na różnych fachowych blogach znajdziemy coraz więcej porad jak wybierać, jak używać, czy jak ostrzyć brzytwy.
Używanie brzytwy ma bardzo długą tradycję, bo pierwsze znane narzędzia do golenia ją przypominające, datowane są na epokę brązu. Wcześniej golący się musieli sięgać po niektóre szlifowane kamienie oraz ostre muszle. Brzytwy starożytnych Egipcjan przypominały kształtem tasak i służyły do golenia całego męskiego ciała. Brzytwy współczesne Aleksandrowi Wielkiemu zbliżone były kształtem do małego miecza, a obecną formę – składaną – uzyskały dopiero w 1740 roku, gdy tak uformował je Benjamin Huntsman, angielski wynalazca i wytwórca nowych metod obróbki stali tyglowej. Dziś zwolennicy praktycznego stosowania brzytwy nazywają jej użycie jedynym prawdziwym sposobem golenia!
Nie jest ona skomplikowanym technicznie narzędziem, bo składa się z ostrza, przypominającego ostrze noża, a wykonanego ze stali wysokowęglowej, osadzonego w drewnianej lub plastikowej rączce lub metalowej ze względu na łatwość w sterylizacji. Przegubowy sposób osadzenia sprawia, że ostrze jest składane w kierunku rączki. Stal użyta do produkcji ostrza nie zawsze musi być węglową, bo choć tą można łatwiej naostrzyć i uzyskaniu ostrzejszych krawędzi, szybciej ulega korozji. Łatwiejsza do utrzymania w czystości jest stal nierdzewna, choć jest trudniejsza do naostrzenia i nie pozwala na takie ostrze, jak węglowa. Trzeci rodzaj stali, z którego wykonywane są ostrza brzytew, to stal damasceńska - twarda, pozwalająca na uzyskanie znakomitego ostrza, zachowującego długo swe walory – jest jednak trudno dostępna i dużo droższa. Warto wiedzieć, że ostrze brzytwy ma szerokość mierzoną w ósmych częściach cala, a najczęściej spotykanymi typami ostrz są 5/8 i 6/8. Szersze ostrza pozwalają na skuteczniejsze zbieranie piany, są cięższe – łatwiejsze do użycia przy twardym i splątanym zaroście, lecz nie służą dobrze goleniu miejsc trudniej dostępnych, np. pod nosem.
Brzytwy są nie tylko dobrym narzędziem użytkowym, ale także przedmiotem westchnień kolekcjonerów, i uzyskują na rynku niekiedy bardzo duże ceny.

Cierplikowski Antoine

Antoni Cierplikowski to jeden z najsławniejszych na świecie fryzjerów. Jeśli dziś nie jest tak znany, jak na początku XX wieku, to z pewnością należy go uznać za jedną z najważniejszych postaci w historii fryzjerstwa. Cierplikowski urodził się 24 grudnia 1884 roku w Sieradzu w rodzinie szewca Antoniego. Jako jedenastoletnie dziecko po raz pierwszy zainteresował się zawodem fryzjera, podpatrując pracę swojego wuja Pawła Lewandowskiego, który w Łodzi miał zakład fryzjerski. Tutaj właśnie rozpoczął naukę fryzjerstwa, by rozwinąć swoje umiejętności w 1901 roku w światowej stolicy mody i urody – Paryżu. Tutaj nieznany początkowo przybysz z dalekiego kraju, którego nie było na mapach, szybko zdobył wielką sławę, która jego nazwisko uczyniła głośnym nie tylko tutaj, ale też w Londynie, Wiedniu czy Nowym Jorku. W Paryżu znano go pod dużo łatwiejszym do wymówienia przez Francuzów imieniem Antoine de Paris. Obsługiwał zarówno panie lekkich obyczajów, jak i damy najznakomitszych rodów i koronowane głowy. Warto przypomnieć, że zdecydowane działania Cierplikowskiego trafiły na podatny grunt: sztuka fryzjerska bowiem borykała się z niezrozumiałą dominacją brudu i niechęci do higieny: używano perfum, pudru, zakładano kapelusze, maskowano brud i fatalny zapach. Cierplikowski pokazał, że wyjście z sytuacji jest znacznie prostsze: wystarczy włosy ciąć, formować, skracać, a przede wszystkim myć. Tym samym maskowanie nie było potrzebne, a kapelusz stał się tylko modnym dodatkiem, a nie głównym akcentem na głowie. Antoine pracował bardzo intensywnie – 1909 rok to data, gdy spod jego nożyc zaczęły wychodzić krótkie kobiece fryzury, a 1912 – kiedy w Paryżu otworzył podwoje zakładów fryzjerski dla pań, nowość wobec zakładów męskich. Panie były oczarowane: salon był ekskluzywny, miał stanowisko do mycia włosów, sprzyjał relaksowi, odprężeniu, spotkaniom z przyjaciółkami, a także – czego wcześniej także nigdzie nie było – zapewniał połączenie usług fryzjerskich z kosmetycznymi. Chętnie tu przychodziły, a Antoine witał bardzo szybko rosnące grono klientek. Dla nich wprowadził do salonu bieżącą prasę, sklep z kosmetykami i akcesoriami urodowymi, zapewnił napoje i catering, a przede wszystkim wyszkolił obsługę.
Co ciekawe, Cierplikowski miał później wystąpić przeciwko zapoczątkowanemu przez siebie trendowi, przeciw krótkiej fryzurze, która dała mu sławę: „Nowy Kurjer” z 14 maja 1927 roku pisał w tekście „Zmierzch chłopczyc”, że „sławny fryzjer paryski Antoine, który pierwszy wprowadził modę krótkich włosów, obecnie w artykule ogłoszonym w jednym z dzienników paryskich, występuje jako jej namiętny przeciwnik. „Kobiety straciły dzięki tej fryzurze urok kobiecości” napisał fryzjer władający zresztą doskonale piórem. „Największą karą dla mnie, wynalazcy chłopięcej fryzury, było to, że żona moja posiadająca długie, niezwykle piękne złote włosy, ścięła je i poświęciła na ołtarzu mody. Jestem pewny, za lat parę moda długich włosów będzie ogólnie panować”.
Cierplikowski wykreował sensacyjne legendy na swój temat, dotykające jego ekstrawaganckiego wyglądu, fryzur, zachowania, bogactwa, jego przyjęć, domu... Stał się absolutnym dyktatorem mody i pozwalał czerpać z jego sławy klientkom, wymagając jednak od nich poddania się jego gustowi i artystycznej wizji. Miał zawsze rację (faktycznie nie mylił się w przewidywaniu fryzur pasujących do typu urody i do trendów mody) i nie lubił, gdy klientki chciały z nim dyskutować. Tak samo sporo wymagał od zatrudnionego personelu – fachowości, dobrego kontaktu z klientką, ale też utrzymywania granicy w kontaktach, unikania spoufalania się. Wpłynął też na rozwój zawodu fryzjerskiego w ogóle: wprowadził kolorowe płukanki do włosów, lakier do włosów, lakiery do paznokci, środki sprzyjające opalaniu się, postulował, by panie malowały się codziennie. Jego salony i zakłady fryzjerskie – ponad setka – funkcjonowały na całym świecie, miał też fabryki kosmetyków i patronował szkołom uczącym przyszłych fryzjerów. Niestety na starość roztrwonił majątek i doprowadził do stopniowego upadku swojego imperium. Żył skromnie do śmierci w 1976 roku.

Czesanie

Dzięki codziennemu czesaniu włosów wpływamy zarówno na ich kondycję, jak i na zdrowie skóry głowy. Przede wszystkim ruchy grzebienia na skórze wywołują lepsze krążenie krwi i pobudzają do pracy cebulki włosowe. Zaleca się czesać w kierunku od szyi do czoła, szczególnie dobre ma być też poranne czesanie. Grzebień pozwala na równomierne rozprowadzenie wzdłuż włosa naturalnego łoju, sebum, produkowanego przez gruczoły łojowe – tym samym nie gromadzi się on w sąsiedztwie gruczołu u nasady włosa, a jest transportowany dalej, by chronić włos przed działaniem czynników zewnętrznych, takich jak słońce czy wiatr. I jeszcze jedno – podczas czesania usuwamy włosy martwe.
Trzeba też pamiętać o użyciu grzebienia po umyciu włosów, gdy są jeszcze mokre, dają się rozdzielać i układać. Absolutnie nie można ich rozczesywać na siłę, szarpać, gdy sklejają się i wysychają. Supły starajmy się rozczesywać w pierwszej kolejności, nanosząc na nie lub grzebień odżywkę. Warto też zawczasu zastosować odżywkę do włosów, ułatwiającą ich rozczesanie, rozczesywać je na mokro płaską szczotką, zaczynając od końcówek, a następnie przechodząc do całej długości, można też rozczesywać mokre włosy grzebieniem po nałożeniu odżywki.
Ułatwiamy czesanie i zarazem zapobiegamy splątaniu włosów, jeśli uczeszemy je przed myciem, myjąc delikatnie bez szarpania i używając odżywki przed i po zastosowaniu szamponu. Płuczemy je trzymając głowę pionowo, a nie pochylając ją. Po samym umyciu również wycieramy je spokojnie bez szarpania, nie zawijamy włosów w turban z ręcznika, lecz pozwalamy wodzie spokojnie z nich spłynąć na rozłożony pod nimi na ramionach ręcznik. Bardzo mokre włosy, od których dopiero odstawiliśmy strumień wody z prysznica, są narażone na łamanie się i na uszkodzenia, lepiej więc przystępować do czesania po ich lekkim przeschnięciu. Jeśli mamy włosy kręcone, to lepiej czesać je wyłącznie na mokro.
Samo czesanie to nie łapanie pcheł i pośpiech nie jest przy nim wskazany. Przeciwnie – łapiemy włosy między zęby grzebienia najpierw od końcówek wydzielonych pasm, by stopniowo podchodzić coraz wyżej. Gdy na końcu będziemy czesali pasma od ich nasady, aż do końcówek, warto przy nasadzie delikatnie je przytrzymać, by nie narażać cebulek włosowych.
Grzebień i szczotka też nie powinny być przypadkowe – powinno się stosować takie, które wykonane są z twardego drewna i mają włosie z dzika. Dobre są też grzebienie kościane o szerokim rozstawie zębów. Amatorom wygodnych grzebyków plastikowych trzeba podpowiedzieć, że one mogą poprzez swoje ostre krawędzie uszkadzać strukturę włosów, a przez to wpływają na ich łamliwość.

[D-F]

Demakijaż

Choć demakijaż ma oznaczać po prostu usunięcie makijażu i przygotowanie skóry do odpoczynku lub nałożenia nowego makijażu, to w praktyce nie jest to takie łatwe. Zależny od indywidualnych cech osoby go stosującej, zastosowanych środków i techniki – sposobu ich wykorzystania, może przynosić różne efekty. Ma zasadnicze znaczenie dla zdrowia kobiecej cery. Zasada demakijażu oparta jest na oczyszczeniu skóry: ta jest bowiem zanieczyszczona przez kurz, pot, nadmierną ilość sebum, czyli łoju skórnego. W efekcie zamykają się pory pozwalające skórze na oddychanie, a pojawiają się świetne warunki dla krostek, pryszczy czy nawet chorób skóry. Jeśli do tego mamy na skórze nieświeży niezmyty makijaż pozostawiony na noc, gwarantujemy sobie problemy z zanieczyszczoną skórą. Trzeba zastosować skuteczne usunięcie makijażu, czyli demakijaż, a jednocześnie po prostu oczyścić skórę. Rozpoczynamy go od zmycia makijażu z powiek i bezpośredniej okolicy oczu: można tu wykorzystać dwufazowy kosmetyk, który pokona resztki kosmetyku, i nawilży skórę. Dwufazowy kosmetyk da sobie radę także z makijażem wodoodpornym. Trzeba przy tym pamiętać, by okolicę oczu traktować szczególnie delikatnie: przemywać ją od strony kącika oczu do zewnątrz, w stronę skroni, wacikiem z mleczkiem, które ma za zadanie rozpuścić kosmetyki. Przy usuwaniu tuszu z rzęs pionowymi ruchami warto podłożyć pod nie chusteczkę, by niepotrzebnie nie pobrudzić skóry. Z kolei demakijaż twarzy wykonujemy za pomocą mleczka, żelu lub pianki, czyli kosmetyków dedykowanych demakijażowi. Wybierając je, zwracamy uwagę na rodzaj skóry, do której będą użyte: mleczko nawilża i natłuszcza. Z kolei pianka i żel mogą być wmasowane w skórę po wcześniejszym zmoczeniu twarzy i szyi, a następnie spłukane ciepłą wodą. Gorąca nie nadaje się do mycia skóry, bo rozpuszcza i usuwa tłuszczową warstwę ochronna naskórka. Po zakończeniu demakijażu nie zaszkodzi przetrzeć skóry tonikiem, który odświeża i rozluźnia skórę oraz sprzyja ustawieniu korzystnego dla niej odczynu – pH – 5,5. Toniki też są różne – do cery tłustej, suchej oraz hipoalergiczne. Mycie twarzy – co oczywiście nie jest jednoznaczne z demakijażem – można przeprowadzić przy użyciu samej wody, najlepiej bez mydła toaletowego, które wysusza skórę, zostawia na niej zasadowy osad i sprzyja powstawaniu zmarszczek, a do tego ułatwia przenikanie do skóry alergenów i substancji drażniących.

Depilacja

Depilacja to usuwanie zbędnych włosów na rękach, łydkach, w okolicach bikini, wąsika nad wargą czy pod pachami. Przy czym owo usuwanie nie kojarzy się z niczym przyjemnym, a raczej z wyrywaniem i bólem. Chociaż nie musi, jeśli jest prawidłowo przeprowadzone odpowiednią techniką.
Depilacja wykonywana jest na różne sposoby, w gabinetach kosmetycznych, jak i w indywidualnych, domowych warunkach - przy pomocy maszynek do golenia, jak i woskowania, wiązki lasera w odpowiednio wyposażonym gabinecie czy depilacji pastą cukrową. Ta ostatnia zdobywa sobie coraz większą popularność. Pasta cukrowa zawiera cukier, zioła łagodzące podrażnienia i sok z cytryny, a kładziona na zimno nie powoduje podrażnienia skóry czy poparzenia. Pasta skupia się na samych włoskach, a nie przykleja się do skóry. Może być stosowana na bardzo krótkich, odrastających włosach i nie wymaga stosowania środków chemicznych do oczyszczania miejsc depilowanych. Trzeba jednak pamiętać, że pierwsza depilacja tą metodą może nie być udana: trzeba nauczyć się przygotowywać pastę i dobierać proporcje. Co więcej, zabieg ten może w niektórych miejscach, np. na łydkach czy przedramionach okazać się bolesny i czasochłonny, a latem nawet niewskazany, bo może rozjaśnić skórę w miejscach, na które był zastosowany.
Można zastosować depilację pastą cukrową na zimno – niewielką ilość rozgniatamy w dłoniach tak długo, aż zacznie się kleić i ma złotawy kolor, nakładamy 3-4-centymetrową warstwę na włoskach i energicznie ją odrywamy. Aby zastosować ją na ciepło należy włożyć miseczkę z pastą do bardzo ciepłej wody i kiedy wyczujemy moment, że pasta już się rozpuszcza, nakładamy ją na depilowanym fragmencie skóry, po czym przyklejamy do niej kawałek materiału i energicznie zrywamy go wraz z pastą.
By zminimalizować ryzyko podrażnienia skóry w wyniku depilacji, a także by zwiększyć jej skuteczność, trzeba przed zabiegiem skórę przygotować. W tym celu warto wykonać peeling, kolistymi ruchami wmasowując preparat. Tym samym usunięty zostanie martwy naskórek, a włoski podniesione. Skórę trzeba przed depilacją trzeba odtłuścić talkiem lub pudrem, by pasta mogła skutecznie do niej się przyklejać. Z kolei po depilacji skórę przecieramy delikatnym bezalkoholowym tonikiem, wodą różaną, lub sokiem z cytryny. Dobra jest też oliwka po depilacji, która złagodzi ból.
Najmniej bolesną, bezinwazyjną metodą depilowania jest usunięcie włosów przez zastosowanie wiązki laserowej, która wnika w skórę, dociera do cebulki włosa i jej korzeni, po czym niszczy je.

Dobry fryzjer

W Internecie można znaleźć dużo opinii o fryzjerach, mniej lub bardziej pochlebnych. Klienci chętnie polecają swoich fryzjerów i piszą co sobie w nich cenią. Spójrzmy zatem na te opinie:

  • zna się na tym, co robi i wie, jak dobrać fryzurę do kształtu twarzy,
  • dokładnie spełnia oczekiwania klienta – jest precyzyjny i ścina dokładnie taką ilość włosów, jaką sobie życzymy,
  • spełnia oczekiwania klienta, ale… w ramach rozsądku. Jeśli czegoś nie da się zrobić, albo jest z pewnych względów niewskazane dla kondycji włosów lub ze względów stylizacji – to odradzi i uzasadni taką decyzję,
  • potrafi otwarcie powiedzieć, co robimy źle w zakresie pielęgnacji czy stylizacji włosów,
  • stara się poznać potrzeby siedzącej przed nim w fotelu osoby i potrafi słuchać,
  • prowadzi rozmowę tak, by wyczuć jej dobry odbiór przez klienta i dba o dobrą atmosferę,
  • nie upiera się przy określonych rozwiązaniach i kosmetykach, gdy klient sobie tego nie życzy,
  • rozumie modę i zna się na stylizacji.

Etui fryzjerskie

Etui jest czymś w rodzaju podręcznego przybornika, gwarantującego, że potrzebne narzędzia będą pod ręką i się nie zgubią. Nożyczki, grzebienie czy noże fryzjerskie mogą być zamknięte w etui o kształcie piórnika czy płaskiego portfela z przegródkami przezroczystymi i na tyle ciasnymi, by trzymały na miejscu włożone przedmioty. Takie etui położone na blacie w zasięgu ręki fryzjera może być otwarte w czasie jego pracy. Bardziej podręczne etui, ale wymagające pewnej wprawy w posługiwaniu się, ma formę dość sztywnej podstawy z przegródkami, zawieszonej na odpinanym pasku, co ułatwia szybkie jego zdjęcie lub założenie. Rolą etui jest zapewnienie fryzjerowi – styliście dostępu do każdego potrzebnego mu narzędzia w jak najkrótszym czasie i w jak najwygodniejszy dla niego sposób - instynktownie i bez szukania. Etui powinno być wykonane starannie z materiałów dobrej jakości, praktyczne i pakowne – po zmieścić wszystkie dedykowane mu narzędzia. Jego przegródki mogą być różnej wielkości i głębokości, by można było do nich włożyć wszystkie nożyczki i grzebienie.
W renomowanych salonach zwraca się także uwagę na wygląd etui, czyli jego kształt, wielkość, barwę – tak by pasowały do firmowego stroju stylisty czy do przyjętego wystroju wnętrza. W tym przypadku drobiazgi mają wielkie znaczenie, a etui należy do tych, które będąc w ciągłym użyciu, przyciągają uwagę klienta w pierwszej kolejności. Warto więc o nie zadbać.

E witamina

Pod tą nazwą kryje się związek chemiczny naturalny lub uzyskiwany syntetycznie, a niezbędny do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Witaminy znane są już sto lat – pierwsza witamina B1 została odkryta w 1913 roku przez Polaka, Kazimierza Funka.
Do witamin należy rozpuszczalna w tłuszczach witamina E, mieszanina trzech tokoferoli – pochodnych fenolu, która zapobiega chorobom układu krążenia, wpływa na krzepniecie krwi i wpływa na metabolizm mięśni, a której brak powoduje zaburzenia wzrostu, płodności, osłabioną prace i zanik mięśni, zmęczenie, ogólne osłabienie i przebarwienia skóry. Witaminę E znajdziemy w mleku, jajach, maśle, olejach roślinnych, pieczywie razowym, rybach, orzechach, kiełkach zbóż, gruchu, warzywach liściastych i migdałach. Może być magazynowana przez organizm w tłuszczach, dzięki temu przez pewien czas organizm może tolerować jej mniejsze dostawy w pożywieniu. Witamina E nazywana jest witaminą młodości, bo opóźnia procesy starzenia.
Z punktu widzenia włosów witamina E także ma znaczenie – bez niej włosy tracą połysk, rozdwajają się i wypadają. Ma więc ona znaczenie w opóźnianiu łysienia. Zapewnia prawidłowe wydzielanie hormonów, nadaje włosom połysk, a wraz z ceramidami (związkami chemicznymi obecnymi w rogowej warstwie naskórka) wygładza je i nawilża. Szczególnie dobry wpływ ma na włosy rozjaśnione.
Przy okazji witamin rozpuszczalnych w tłuszczach, warto wspomnieć o witaminie A – wspomaga ich rozwój, ogranicza łupież, zapobiega przesuszaniu, matowieniu i rozdwajaniu się, witaminie D – opóźnia starzenie się skóry i włosów, reguluje ich wzrost i pracę gruczołów łojowych, witaminie F – która natłuszcza włosy, zapobiegając ich wysuszeniu łamaniu się, rozdwajaniu końcówek, łupieżowi i wczesnemu siwieniu, a także uzupełniającej to grono witaminie K, dobrze wpływającej na cebulki włosowe.

Farbowanie włosów

Zmiana koloru włosów może być przeprowadzona przez specjalistę w salonie fryzjerskim lub też w domowych warunkach za pomocą powszechnie dostępnych farb. Jednym z najczęstszych błędów związanych z farbowaniem włosów jest zbyt częste farbowanie. Wystarczy odświeżać farbę co 4-6 tygodni. Osoby, które zachwycają się nowym kolorem, też nie zawsze pamiętają, że trzeba go podtrzymywać kosmetykami z pigmentami mu odpowiadającymi. W ten sposób odżywiamy włos, chroniąc go przed osłabieniem, zmatowieniem i wypadaniem. Zresztą kolor powinien być dobrany, a nie wybrany na zasadzie chwilowego kaprysu – jeśli fryzjer nie popiera drastycznej zmiany, to należy posłuchać jego sugestii i porad. Nie każdy rodzaj włosów nadaje się do farbowania.
Ogromną zaletą farbowania jest możliwość uzyskania wymarzonego, wybranego przez nas koloru włosów, wpływanie na wygląd poprzez np. lekką wizualną korektę kształtu twarzy i maskowanie właściwego wieku – kolory mogą sprawiać, że wyglądamy młodziej lub bardziej poważnie. Ma to też pewne wady - osłabianie włosów i narażanie ich na zniszczenie, ryzyko uzyskania koloru nie zadowalającego nas w stu procentach i konieczność staranniejszej, niż w przypadku naturalnych włosów, pielęgnacji ich.

Fotel fryzjerski

Fotel fryzjerski jest jednym z podstawowych mebli w salonie. Służy zarówno fryzjerowi, jak i klientowi, który m.in. od komfortu obsługi uzależni swoje kolejne wizyty w salonie. Tym samym fotel nie jest zwykłym meblem. Spośród innych foteli wyróżnia go komfort, nowoczesny wygląd i materiały wykończeniowe, wykorzystane w jego konstrukcji. Jak zapewniają producenci, zaletami ich foteli są np. wyprofilowane oparcia, które dają odpocząć kręgosłupowi, wygodne podłokietniki, stabilna i elegancka podstawa, duży zakres regulacji w płaszczyźnie pionowej czy materiały tapicerskie w rodzaju ekoskóry, łatwe do utrzymania w czystości. Istotną różnicę tworzą takie rozwiązania jak pompa hydrauliczna lub pompa gazowa oraz utrzymanie ich wyglądu w stylu retro, współczesnym czy nawet futurystycznym.
Na rynku dostępne są fotele renomowanych firm, takich jak Alaya, Cerotti, Fox, Panda, Palladium czy Uno, których marka świadczy o prestiżu używającego je zakładu fryzjerskiego. Są różne w stylu, zależnie od wystroju i charakteru danego zakładu – o wyglądzie klasycznym, nawet lekko trącącym „zabytkiem”, aż po nowoczesne modele. Do nich z kolei dodawane są utrzymane w tym samym stylu nakładki dla dzieci. Kolorystyka utrzymana jest zazwyczaj w najbardziej wyrazistych kolorach – łatwej w utrzymaniu w czystości czerni i eleganckiej, choć surowej bieli, do tego są kolory zależne od obicia – różne odcienie brązu i czerwieni.
Projektując wystrój salonu fryzjerskiego warto patrzeć na oferty specjalistycznych firm oferujących wyposażenie, a niekoniecznie indywidualnie dobierać poszczególne elementy jego wyposażenia. Producenci foteli niejednokrotnie proponują całe linie tematyczne, w których fotel, ale również obicia stołu roboczego, luster, mebli w poczekalni, są zaprojektowane i wykonane w tym samym stylu.

Fryzjer

Zawód, co do którego nie można mieć wątpliwości, że wymaga talentu, powołania i artystycznego zacięcia. Sami fryzjerzy nie na darmo lubią nazywać siebie stylistami, bo od ich decyzji i umiejętności zależy wygląd klienta. Fryzjer decyduje tym samym o tym, w jakim stopniu jego gość będzie wyróżniał się wyglądem, a także – w jaki sposób nowa fryzura poprawiła jego samopoczucie. A zadowolony klient jest najlepszą reklamą: wróci za jakiś czas i do tego przekona do wizyty w salonie swoich znajomych.
Pierwszym zadaniem fryzjera jest prawidłowa ocena oczekiwań klienta oraz możliwości jego włosów: jakiego typu fryzurę sobie życzy, na jaki zakres fryzur pozwala kształt jego twarzy czy nawet całej figury, a także czy fryzura, jakiej chce klient, będzie pasowała do jego stylu życia. Ponadto fryzjer nie ogranicza się tylko do ścięcia, ułożenia włosów czy zmiany ich barwy - w razie potrzeby wykonuje inne czynności, takie jak mycie głowy, jej masaż, rozjaśnienie włosów, wykonanie pasemek, przedłużanie i zagęszczenie włosów, golenie i formowanie zarostu itp.
Jako że fryzjer musi ściśle współpracować z siedzącym przed nim klientem, powinien cechować się wysoką kulturą osobistą, dbałością o higienę, umiejętnością prowadzenia rozmowy i rozpoznawania życzeń klienta. Musi też umieć wykonać taką fryzurę, jakiej życzy sobie klient, przy czym jednocześnie powinien profesjonalnie ocenić, czy taka fryzura jest możliwa do wykonania i czy zostanie w praktyce dobrze oceniona przez gościa – w przeciwnym wypadku powinien rozsądnie i skutecznie przekonać klienta do zmiany decyzji i zaproponować swoje rozwiązanie.

Fryzury intymne

Nie wszystkie fryzury nosi się, by prezentować na głowie najnowsze trendy lub by eksponować typ urody. Jest pewien rodzaj fryzur na co dzień noszonych w ukryciu. To fryzury intymne, czyli stylizacja włosów z okolic intymnych, przystrzyżone w wybranym kształcie lub nawet prawie całkowicie wygolone. Mają one znaczenie nie tylko ze względu na estetykę, ale także praktyczne – przed wizytą w saunie czy na plaży. Najczęściej fryzury intymne sprowadzają się do usunięcia owłosienia tak, by pani mogła założyć na plaży kostium bikini bez dyskomfortu i poczucia, że włosy wystają poza krawędź materiału. Jeśli chodzi o depilację kobiet, wyróżnia się depilację brazylijską –włosy pozostawione są tylko w kształcie wąskiego paska - oraz hollywoodzką, polegającą na całkowitym wygoleniu okolic intymnych.

Fryzury sławne

Jest kilka fryzur tak charakterystycznych i tak dobrze znanych, że na pierwszy rzut oka każdy je rozpoznaje. Traktowane są przez to raczej, jako element stylizacji na konkretną imprezę czy wydarzenie, a nie do noszenia każdego dnia. Zmuszają jednocześnie do trzymania się określonego kanonu i raczej nie tolerują zmian, unowocześnień i upiększeń. Niejednokrotnie są też wykonywane takimi samymi technikami i narzędziami jak ich pierwowzory.
Do takich charakterystycznych układów włosów należą następujące:

  • fryzura á la Elvis – bezsprzecznie najbardziej kultowa fryzura świata. Nosił ją Elvis Aaron Presley (1935 – 1977), „Król Rock and Rolla”, wykonawca takich światowych hitów jak „Love Me Tender”, „Heartbreak Hotel”, „Hound Dog”. Co ciekawe, charakterystyczny ciemny lok i błyszczące „przylizane” boki nie były oryginalnym stylem Elvisa, który tak naprawdę był blondynem. Pod wpływem komiksowego idola, superbohatera Freddy'ego Freemana – Kapitana Marvela Juniora – przefarbował on włosy na czarno i zmienił swoją fryzurę, która później dzięki niemu przeszła do historii, jako jeden z symboli lat pięćdziesiątych. Duży lok nad czołem, czyli tzw. quiff, charakteryzuje się dość łagodnymi przejściami między krótszymi włosami przy szyi i wokół uszu, a dłuższymi o około pięć centymetrów włosami wierzchnimi. Można go przygotować w następujący sposób: umyte włosy trzeba rozczesać i suszyć układając pasma do tyłu, następnie trzeba natapirować włosy nad czołem, delikatnie je rozczesać, nasmarować żelem tak, by włosy układały się do tyłu i również żelem wygładzić włosy na bokach. Na końcu trzeba uformować lok i suszyć suszarką, by włosy były suche. Finalnie całość trzeba utrwalić lakierem.
  • fryzura á la Beckham – paradoksalnie będąca odmianą fryzury Pompadour, nazwanej tak na cześć Madame de Pompadour. Fryzura, którą można dość dobrze i łatwo dopasować do różnych typów twarzy, np. przy okrągłej skracane są włosy na bokach, a te na czubku głowy uczesane są tak, by sprawiać wrażenie wyższej, smuklejszej głowy. Wymaga niekiedy pianki do włosów (dla objętości i uniesienia u nasady), suszenia za pomocą okrągłej szczotki i użycia pomady dla utrwalenia. Generalnie fryzurę z włosami zaczesywanymi do góry i do tyłu, tak jak robi to angielski były piłkarz David Beckham (jeden z najlepiej zarabiających piłkarzy na świecie, model i według magazynu People z 2015 roku – najseksowniejszy mężczyzna świata) modeluje się tak: włosy trzeba umyć, lekko je wytrzeć, położyć na nie olejek zmiękczający, suszyć suszarką i jednocześnie układać je ręką do tyłu. Po wysuszeniu można je potraktować mgiełką i ponownie wysuszyć. Następnie trzeba od tyłu nakładać pastę modelującą i układać fryzurę, a na końcu można utrwalić całość lakierem.
  • fryzura Ronaldo – charakteryzująca się dużą ilością nałożonego żelu i dość krótkimi włosami na bokach, oddzielonych przedziałkami i nieraz przerwanych wyraźnymi kreskami. Cristiano Ronaldo, najlepszy piłkarz świata przesadnie dba o wygląd – maluje paznokcie, depiluje klatkę piersiową, i potrafi nawet w ciągu meczu zmienić fryzurę (tak było w czasie przegranego przez Portugalię meczu z Niemcami, gdzie po przerwie Ronaldo pojawił się na boisku w innej stylizacji).
  • fryzura á la Marylin Monroe – to zalotne dość krótkie blond loki, gęsto okalające twarz kobiecą. Ikona piękna lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, Marylin Monroe, tak naprawdę miała ciemne włosy, ale dla potrzeb wizerunku rozjaśniła je na blond.
  • fryzura á la Bob Marley – czyli dredy: sfilcowane pęki włosów, które mogą być też czesane w warkoczyki. Tworzy się je, tapirując grzebieniem i skręcając suche, czyste włosy, choć są i inne metody ich przygotowywania: filcowanie ostrą wełną lub szydełkowanie, czyli wciąganie szydełkiem do natapirowanego pasma. Kojarzone z hinduizmem, mają historię sięgającą około 2500 roku przed naszą erą!
[G-I]

Grzebień

Grzebień jest podstawowym narzędziem dla kogoś, kto go używa do układania fryzur, do rozdzielania i formowania włosów. W średniowieczu grzebień był już w powszechnym użyciu, o czym mogą świadczyć m.in. znaleziska zachowane w trumnach z tego okresu, gdzie wraz ze zmarłym, chowano szereg przedmiotów codziennego użytku. Z czasem do rogowych i kościanych doszły grzebienie ołowiane, a w XVII wieku wynaleziono grzebienie przydatne do rozczesywania peruk. Plastikowe grzebienie, tanie i niewielkie, dobre do dyskretnego noszenia w kieszeni, są wynalazkiem XX wieku i jak dotąd nie wynaleziono chyba lepszego modelu tego niewielkiego przyrządu do rozczesywania włosów...
Warto wiedzieć, że grzebienie były bohaterami reklam prasowych. I tak Powszechna Gazeta Fryzjerska z dnia 1 kwietnia 1923 roku zachęcała do kupna „grzebieni ozdobnych i do czesania we wielkim wyborze”, które „poleca A.Donaj, Poznań, ulica Nowa 11, telefon 1509 w pobliżu Starego Rynku”. Jakość ich musiała być dobra, skoro „grzebienie do czesania nieustępujące wyrobom zagranicznym we wszelkich gatunkach poleca korzystnie Pierwsza Wielkopolska Fabryka Grzebieni Braci Muller w Poznaniu, ul. Stawna nr 6, Biuro i składnica ul. Wroniecka nr 15, sprzedaż tylko hurtowa! Ceny z próbkami za zaliczką!”.

Grzybice skóry głowy i włosów

Grzybica jest chorobą uciążliwą, zaraźliwą i trudną do całkowitego wyleczenia. Atakuje włosy, ich trzony i mieszki, a wbrew powszechnym opiniom nie musi być związana z brakiem higieny. W zależności od rodzaju schorzenia obserwuje się różne objawy grzybicy skóry głowy.
Przy grzybicy strzygącej są to: liczne zmiany pojawiające się na owłosionej skórze głowy, pojedyncze okrągłe ogniska zmian, niewielkie złuszczanie się skóry głowy z możliwym lekkim zaczerwienieniem, wrażenie włosów uciętych, często każdy jest ułamany na innej wysokości. Mogą też pojawić się napełnione ropą pęcherze, bolesne i likwidowane jedynie przez przebijanie. Chory musi niestety mieć świadomość, że w chorych miejscach żegna się już na stałe z włosami.
Jeśli chodzi o grzybicę drobnozarodnikową, to do jej głównych objawów zalicza się: równe ułamanie wszystkich włosów wokół ogniska choroby tuż nad powierzchnią skóry, zarodniki są umieszczone na zewnątrz włosa i widoczne gołym okiem w postaci drobnych, białych kuleczek. Ta grzybica występuje często u dzieci.
Z kolei grzybica woszczynowa daje następujące objawy: pojawianie się na skórze głowy charakterystycznych ognisk zbudowanych z grzyba, nadmiaru łoju oraz komórek naskórka. Do tego zauważa się zaczerwienienie skóry głowy, wyraźny stan zapalny i niestety trwałe wyłysienie w miejscach zaatakowanych przez chorobę. W zaawansowanym stadium czuć także z rejonu dotkniętego przez grzyba nieprzyjemny zapach.
Przyczyną choroby jest pojawienie się i rozwój grzybów dermatofitów (atakujących skórę, włosy i paznokcie, rozkładających keratynę), szczególnie gatunków mircosporum canis oraz trichopteron tonsura. Możemy ją rozpoznać sami, albo potwierdzić nasze obawy u lekarza, w którego gestii będzie pobranie próbek do badania i sprecyzowanie gatunku grzyba, a tym samym – dobór skutecznego sposobu leczenia. Grzybicę leczy się za pomocą lekarstw przyjmowanych doustnie, w których składzie znajduje się terbinafina, flukanazol lub gryzeofulwina. W arsenale środków przeciwgrzybicznych znajdziemy także kremy i szampony z ketokonazolem albo cyklopiroksolaminą. Istotnym sposobem wspierającym kurację jest po prostu bardzo częste obcinanie włosów.
Naturalnie lepiej jest – zamiast leczyć – po prostu zapobiegać. Profilaktyka wyklucza korzystanie z cudzych grzebieni, szczotek, ręczników. Wymaga sprawdzania w zakładach fryzjerskich, czy personel odkaża używane do strzyżenia nożyczki i grzebienie, a także zaleca przestrzeganie zasad higieny.

Historia fryzjerstwa

Nożyczki i grzebienie, które archeolodzy wyjmują ze średniowiecznych grobów, są dowodami na to, że nasi przodkowie wiedzieli, jak układać fryzury. Ale historia fryzjerstwa sięga jeszcze dawniejszych czasów: wiadomo bowiem, że już około 5000 roku p.n.e. poświęcano uwagę pielęgnacji włosów. Nieco później starożytni Egipcjanie stosowali już zdobione rzeźbami grzebienie i pręty do zawijania loków. Umieli też odpowiednio przycinać włosy, by fryzura przybierała kształt przypominający trapez. Zaplatali gęsto drobne warkocze, następnie obcinane tak, by w sumie tworzyły fryzurę typu paź. Egipcjanie też wykorzystywali włosy sztuczne – peruki, które były nie tylko ozdobą, ale też świadczyły o pozycji społecznej ich właściciela. Umieli też farbować włosy, przede wszystkim w modne ciemne barwy – ciemnobrązową i czarną. Fryzjerską sztukę opanowali też starożytni Babilończycy, Asyryjczycy i Grecy – ci ostatni wypracowali rekordową ilość zdobień głowy, co utrwaliły zachowane do dziś rzeźby i malowidła. Starożytni Rzymianie natomiast korzystali początkowo ze wzorów mody greckiej, jednak ostatecznie rozwinęli własny charakterystyczny styl. Starali się bowiem łączyć staranne wykonanie fryzury z zachowaniem naturalnego wyglądu włosów. O ile u mężczyzn fryzjerzy nie mieli dużo pracy – preferowano włosy krótko przystrzyżone – to u kobiet musieli się napracować. Misterne fryzury szły w parze ze stosowaniem kosmetyków, środków do malowania paznokci i barwienia włosów – najchętniej na rudo i blond. Co ciekawe, podobnie jak w Grecji, fryzjerami nie byli znani rzemieślnicy, lecz niewolnicy i niewolnice, specjalizujące się w układaniu fryzur.
Czesali się też nasi przodkowie, Słowianie – znamy grzebienie z okresu kultury łużyckiej (1230-400 lat p.n.e.), a wyrazy czesanie i grzebień wywodzimy z języka prasłowiańskiego. Kobiety zamężne nosiły włosy spięte i ukryte pod czepcem, podczas gdy panny rozpuszczone lub zaplecione w warkocze.
Średniowiecze zahamowało rozwój sztuki fryzjerskiej, sprowadzając fryzury do prostych form, w dodatku u kobiet zakrywanych nakryciami głowy. Następna po nim epoka, jaką było odrodzenie, dała odetchnąć fryzjerom. Moda nawiązywała do fryzur greckich i rzymskich. Nie zakrywano już czoła, a przeciwnie, nawet golono włosy nad nim. Z kolei barok był epoką bogactwa i przepychu: fryzury dość wysokie, zdobione biżuterią (a więc raczej tylko w zasięgu bogatszych klientów fryzjerów). Powszechnie stosowano też peruki. W baroku peruki i wysokie fryzury wspięły się na szczyty mody: budowano z nich godzinami kunsztowne dzieła sztuki, upinając i strzygąc włosy tak, by przypominały żaglowce czy zamki, bardzo obficie stosowano pudry. Kosmetyki miały za zadanie utrzymywać jak najdłużej świeży wygląd zbudowanych z takim trudem fryzur i peruk, choć z drugiej strony brak higieny, zły zapach, i choroby skóry szły w parze z piętrowymi arcydziełami z włosów. Sto lat wcześniej, w XVII wieku, wykształciła się w Polsce dość charakterystyczna fryzura męska stosowana przez szlachtę, a kopiowana przez np. Kozaków. Charakteryzowała się goleniem głowy i pozostawianiem włosów na jej czubku (u naszych zaporoskich sąsiadów w miejsce podgolonego czuba stosowano też osełedec – kosmyk włosów, także spleciony w warkocz).
Przez ostatni wiek fryzury nie zmieniały się drastycznie: w latach dwudziestych i trzydziestych panie ceniły włosy krótkie, a panowie cieniowali boki i tył (krótką fryzurę wprowadził i rozpowszechnił jeden z najbardziej znanych fryzjerów w historii, Polak, Antoni Cierplikowski). Na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX w. pokolenie hipisów propagowało rozpuszczone długie włosy u kobiet i mężczyzn. W latach 80. natomiast królowały napuszone loki, trwała ondulacja, oryginalne grzywki w różnych kolorach i w maksymalnej objętości. Do tego obowiązkowy ostry makijaż i neonowe dodatki. Obecnie moda fryzjerska wróciła do klasycznych kształtów, choć urozmaiconych kolorami od blond do ciemnego brązu. Ostatnią kartę historii fryzjerstwa zapisuje moda na krótkie – do ramion - włosy u kobiet w kolorach naturalnych lub rozjaśnionych , tak by wyglądały na naturalne, a u mężczyzn – na gęste brody.

Irokez

Ta specyficzna fryzura, charakteryzująca się ułożeniem włosów na dość wąskiej linii od czoła do karku, zaczesanych do góry, i wygoleniem boków głowy. Według fryzjerskich dowcipów wymyślił ją fryzjer, który bezskutecznie próbował wyrównać baczki.
„Irokez” nawiązuje do kultury „punk” i lat 80., w Polsce z upodobaniem prezentowany był na relacjach z festiwali w Jarocinie, w czasie których jego miłośnicy posługiwali się lakierami, żelami, lub po prostu wodą z cukrem, by sztywno uformować włosy.
Ten typ fryzury dotrwał do dzisiejszych czasów, choć w dużo łagodniejszej formie: u pań dopuszcza boki bardzo krótko wystrzyżone (lecz nie wygolone), a włosy podniesione, lecz ze zgrabnie ułożonymi na bok końcówkami, także o zmienionym kolorze. U panów natomiast nawet ogranicza się tylko do wyróżnienia pasa podniesionych i postrzępionych włosów od czoła do karku, włosy na bokach i z tyłu zostawiając dość krótkie, lecz bez zbytniego przystrzygania.

Keratyna

Organizm wyczuwa brak keratyny – białka, będącego składnikiem włosów, skóry i paznokci – a u zwierząt wchodzącym w skład piór czy rogów. Przy jej małej ilości, włosy łamią się, a naskórek i płytka paznokcia ulegają uszkodzeniom.
Keratyna powstaje w mieszkach włosowych i w postaci skręconych włókien keratynowych, łączonych wiązaniami siarczkowymi, tworzy wnętrze włosa. Odpowiada za jego sprężystość i elastyczność. Gdy jest jej mało, włosy łamią się, źle odbijają światło i są bez połysku. Brak keratyny jest efektem zabiegów chemicznych, takich jak trwała ondulacja, rozjaśnianie, farbowanie, a także wpływem czynników pogodowych i promieniowania ultrafioletowego. W takich przypadkach warto poprawić kondycję włosa przez zastosowanie keratyny hydrolizowanej, czyli płynnego białka pochodzenia zwierzęcego – uzyskanego wskutek przeprowadzenia kontrolowanej hydrolizy wełny owczej. Taka keratyna jest łatwo przyswajalna przez włosy, dostaje się do ich wnętrza, dostarczając aminokwasów siarkowych cystyny i metioniny, także odżywia je od środka. Włosy nabierają wtedy blasku, są silniejsze, mniej podatne na uszkodzenia, nie rozdwajają się i układają wyraźnie łatwiej. Na podaniu keratyny zyskuje także skóra głowy, na którą działa ona (dzięki siarce) przeciwgrzybicznie i łagodząco.

Kok

Kok jest typem fryzury dość łatwej do wykonania, a polegającej na skręceniu włosów na czubku głowy lub z tyłu i umocowaniu ich, np. szpilkami, w takiej zwiniętej postaci. Można ją przygotować przez związanie włosów w węzeł (kok węzłowy), ułożyć w podłużnej pionowej postaci z tyłu głowy (kok „banan” - trzeba do niego mieć włosy długie lub półdługie), zapleść najpierw warkocz, a następnie związać go w kok (kok warkoczowy). Można też wykorzystać specjalny wypełniacz do koka, na którym zawiązujemy włosy. Ta fryzura modna była szczególnie w latach 70. XX w., choć i teraz, szczególnie latem, wraca do łask. Mając długie włosy, można je podnieść i upiąć dość luźno w kok, aby pozwolić skórze na oddychanie. A skoro mowa o historii, to warto wspomnieć, że panie chętnie układały koki w XIX w., wybierając je jako odskocznię od niehigienicznych piętrowych fryzur epoki rokoko. Koki wówczas będące najważniejszym elementem fryzur epoki wiktoriańskiej, odsłaniały kark, dodawały kobiecie wzrostu i lekkości jej sylwetce. I one ewoluowały, przechodząc z dość skomplikowanych fryzur, składających się z koka, warkocza wokół niego i loków do grzywki, do niewielkich loków i koka jako węzła na czubku głowy. Włosy musiały być tu nie tylko długie, ale najlepiej także ciemne. Koki były bardzo modne – dość niewielkie - w latach 40., kiedy panie wybierały je wzorując się na gwiazdach filmowych, bujniejsze później w latach pięćdziesiątych i wzorowane na Brigitte Bardot - bufiaste koki w latach 60.

Kosmetyki fryzjerskie

Służą do układania i pielęgnacji włosów oraz skóry głowy. Różnią się skutecznością działania i doborem składników, a przede wszystkim wydajnie wspierają fryzjera. To środki stosowane zarówno przez fryzjerów, jak i osoby indywidualnie dbające o fryzurę. Dzięki nim można zapanować nad włosami przetłuszczającymi się lub suchymi - takimi, które są łamliwe i skłonne do wypadania. Kosmetyki też są najważniejszą bronią w walce z łupieżem.
Do kosmetyków fryzjerskich zaliczane są szampony, preparaty służące do koloryzacji włosów (głównie farby), do pielęgnacji po koloryzacji, kosmetyki do włosów długich lub krótkich, maski, odżywki, woski i olejki do włosów.
Na stronach internetowych i w poszczególnych salonach fryzjerskich widnieją rankingi najlepszych i ulubionych producentów, a ci ostatni nierzadko dbają o swoją renomę, dostarczając próbki kosmetyków i organizując szkolenia dla salonów. Blog Fryzomania (a także woman-news.pl) wśród profesjonalnych producentów kosmetyków do włosów wymienia firmy: Alterna, Kerastase, L’OREAL Professionnel, Matrix, Revlon Professional, Lisap, Rusk, Macadamia, Tigi i Renee Blanche. W ofertach salonów, sklepów i hurtowni znajdziemy też wyroby o tak głośnych nazwach, jak Wella, Schwarzkopf, Garnier, Joico, Goldwell, Farouk, American Crew, BaByliss PRO, Cece i Marien.

 

 

[J-L]

Lokówka

Elektryczna lokówka została wynaleziona w 1959 roku przez René Lelievre i Rogera Lemoine. Ta metoda wykonywania loków przetrwała do dziś, choć wyewoluowała w dużo bezpieczniejszej formie do dzisiejszych niewielkich urządzeń elektrycznych. Bardzo wpłynął na jej rozwój Marcel Grateau, francuski fryzjer, żyjący w latach 1852 - 1936, który fryzjerski fach wyniósł na piedestał. Zaczynał w niewielkich zakładach czesząc za darmo (choć sam przez to doskonalił technikę i wymyślił sposób budowania loków) ubogie klientki i dziewczęta uprawiające najstarszy zawód świata. On to przygotował przyrząd do ondulacji, nazwanej na jego cześć marcelowską, czyli w zasadzie prototyp lokówki. Urządzenie to przypominało żelazko, rozgrzewane nad palnikiem gazowym, którego temperaturę – a więc przydatność do zabiegu – fryzjer oceniał przykładając doń papier, lub zbliżając ostrożnie do nosa. Metalowy rozgrzany pręt tego żelazka służył do nawijania włosów, po czym wciskany był w niewiele większą od niego rynienkę, która powodowała odkształcenie się włosów. Fryzjer operował dwoma takimi żelazkami, by w czasie gdy jedno się nagrzewało, pracowało drugie – gdy stygł pręt drugiego, pierwsze było już gotowe do użycia.
Żelazko to w zasadzie przeznaczone było do układania loków, ale przy umiejętnym posługiwaniu się nim, można było budować piękne fale z włosów. Taka lokówka szybko sprawiła, że do salonu Grateau ustawiały się kolejki, a on sam zaczął wyraźnie się cenić, domagając się kilkusetfrankowych opłat za usługę, gdy normalnie, w innych zakładach fryzjer inkasował ponad dziesięć franków. Do jego klientek, ceniących sobie loki wykonane ręką mistrza, należały aktorka Jane Hading (znana ze swoich loków nie tylko we Francji, ale też w Wielkiej Brytanii i Ameryce), Josephine Baker, Czarna Wenus – światowej sławy francuska tancerka, piosenkarka i aktorka. Grateau nie poprzestawał też na jednym pomyśle: wprowadził żelazka w czterech rozmiarach, dedykowane czterem wielkościom loków.
Dziś lokówki dzielą się na tradycyjne (dedykowane tylko suchym włosom, formujące loki o średnicy zależnej od grubości szczotki), lokówko-suszarki (w jednym czasie suszące i budujące lok, nie wykorzystujące zbyt wysokiej temperatury, a przez to bardziej przyjazne dla włosa) i karbownice, zwane też falownicami (służące do układania fal z włosów, ale niestety powodujące przesuszanie się włosów). Lokówki tradycyjne i karbownice nagrzewają się do temperatur w przedziale 100-200 stopni Celsjusza, przy czym dobór temperatury powinien być uzależniony od kondycji i typu włosów: temperatura niższa przeznaczona jest dla włosów cienkich i słabych, a wyższa – dla bardziej odpornych na zniszczenie. Dodajmy, że dzisiejsze lokówki są nie tylko lekkie, bezpieczne i szybko się nagrzewają, to jeszcze często pozwalają na skorzystanie z przydatnych funkcji – jonizację, chroniąca włosy przed uszkodzeniem czy wydzielanie pary, ułatwiającej układanie włosów.

Lustro fryzjerskie

Powinno być na tyle duże, by swoje odbicie widział w nim zarówno klient, jak i pracujący przy nim fryzjer, najlepiej pionowe, czyste i bez skaz, a ze względów bezpieczeństwa – stabilnie umocowane i wyposażone w ramy, zabezpieczające krawędzie i narożniki. W ofertach luster nowych i używanych jednym z najczęściej spotykanych modeli są egzemplarze o wymiarach 80 cm w pionie i 60 cm w poziomie.
Lustra fryzjerskie mają niejednokrotnie własne oświetlenie energooszczędne LED, dyskretne i nie przeszkadzające siedzącej przed nimi osobie, do tego włączniki dotykowe, uchwyty pozwalające na chwilowe zawieszenie odkładanego narzędzia, szuflad, czy nawet mechanizmy pozwalające na odchylanie szklanej tafli. Bardzo często są najważniejszym elementem fryzjerskiego wyposażenia.

Łupież

Jest to schorzenie uciążliwe i po prostu nieestetyczne. Leczenie łupieżu jest możliwe w bardzo szybkim czasie przy utrzymaniu konsekwencji i staranności oraz użyciu dobrego szamponu leczniczego jest wykonalne. Jest efektem nadmiernego dzielenia się komórek naskórka, co powoduje złuszczanie się jego warstwy rogowej w postaci drobnych płatków, widocznych na włosach, ramionach i ubraniu. Komórki dzielą się przez pojawiający się na skórze głowy grzyb drożdżopodobny Malassezja furfur lub gronkowce. Choć podział komórek ma też miejsce w efekcie zastosowania niedobranego szamponu, jak również przesadnego stosowania kosmetyków do stylizacji i koloryzacji, złego posługiwania się suszarką, prostownicą czy nawet używania zbyt gorącej wody przy myciu włosów. Do przyczyn należy też zbyt rzadkie mycie głowy, co sprzyja gromadzeniu się na skórze łoju i martwych komórek, a także łojotokowe zapalenie skóry. Nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, ale na powstanie łupieżu wpływa też stres, problemy neurologiczne czy przebywanie w zbyt suchych i ciepłych pomieszczeniach. Pewną prawidłowością jest też częstsze występowanie tej choroby w zimie, niż w czasie innych pór roku. Po prostu sprzyja jej dogrzewanie pomieszczeń.
Można zaryzykować powiedzenie, że łupież lubi ludzi w średnim wieku, szczególnie mężczyzn. Rzadziej natomiast gości na głowach dzieci i ludzi starszych. Jeśli ktoś nie dba regularnie o czystość włosów, to też zaprasza nieproszone grzyby na swoją głowę. Co więcej, złe odżywianie się, choroby neurologiczne i stres, również sprzyjają początkom łupieżu. A jeśli już zaobserwowaliśmy białe płatki, nie ma powodów do paniki: z tą chorobą dobrze dają sobie radę szampony przeciwłupieżowe – ze składnikami przeciwbakteryjnymi i przeciwgrzybicznymi, które potrafią położyć kres drożdżakom i bakteriom na skórze głowy, a do tego usunąć nadmiar już zrogowaciałego naskórka. Stosujemy je przede wszystkim wtedy, gdy skóra głowy i włosy są po prostu tłuste. Jeśli skóra jest sucha, a łupież zauważyliśmy po tym, jak zdaliśmy sobie sprawę z tego, że dużo przebywamy w ciepłych i suchych pomieszczeniach, to oprócz szamponu – po jego zastosowaniu do mycia głowy, trzeba sięgnąć po środek nawilżający skórę głowy. Warto przeczytać zalecenia umieszczona na butelce szamponu lub w dołączanej do niego ulotce informacyjnej, by wiedzieć, jak często możemy z niego korzystać. Jeśli szampon przeciwłupieżowy będzie zbyt często użytkowany, możemy zbytnio wysuszyć skórę, a jeśli zbyt rzadko – nie da on sobie rady z rozmnażającymi się nadmiernie mikroorganizmami.
Do walki z łupieżem warto konsekwentnie realizować pewien plan. Po pierwsze, trzeba się zrelaksować i nie poddawać stresowi, który wpływa na złuszczanie się naskórka. Po drugie, należy dbać o czystość włosów i myć je często, ale łagodnymi szamponami. Po trzecie, jeśli stosujemy kosmetyki do stylizacji w rodzaju lakierów, żelu i pianek, to warto je nieco ograniczyć, a na pewno nie stosować przesadnie. Wreszcie warto zdrowo się odżywiać, pamiętając o jadłospisie uwzględniającym cynk, witaminy z grupy B oraz kwasy tłuszczowe. A w razie wątpliwości nie zaszkodzi udać się do lekarza dermatologa. I spróbować ustalić, co mogło być przyczyną „białych płatków”, próbując tym samym nie popełnić błędu po raz drugi, np. z umiarem korzystać z suszarki i prostownicy, a także unikać, jeśli jest taka możliwość, suchych pomieszczeń.

Łysienie

Łysienie dotyka co trzeciego mężczyznę między dwudziestym piątym a czterdziestym piątym rokiem życia. I choć wypadanie włosów nie odbija się na zdrowiu, to dla wielu panów ma duże znaczenie - po prostu spada ich samoocena. Szukają zatem cudownych szamponów i specyfików wcieranych w skórę głowy, natomiast rzadko kiedy idą do trychologa, by poznać przyczynę łysienia i skutecznie mu przeciwdziałać lub chociaż znacząco spowolnić ten proces.
Łysienie spowodowane jest nadaktywnością androgenów, czyli męskich hormonów płciowych, spośród których najbardziej znanym jest testosteron. Przy czym sam testosteron nie jest przyczyną łysienia, bo zarówno jego nadmiar, jak i mniejsza niż zazwyczaj ilość w organizmie, mogą w równym stopniu wpływać na wypadanie włosów. Sprawcą jest tu 5-alfa-reduktaza - enzym, który zmienia testosteron w hormon wpływający na łysienie typu męskiego. Niestety jego „posiadanie” jest związane z genetyką, zatem mężczyzna, którego ojciec, dziadek ze strony ojca lub także ze strony matki wcześnie łysiał, ma duże szanse na utratę włosów w średnim wieku.
Do tego na utratę włosów wpływa tez niezdrowa dieta, niezdrowy tryb życia, zmęczenie, a także choroby zakaźne. Łysieniu można przeciwdziałać, lecz warto to zrobić pod kontrolą lekarza – trychologa. We własnym zakresie można nieco pomóc kondycji włosów, stosując odżywki z wyciągiem z czarnej rzepy, pokrzywy, z minerałami i witaminami B i F, a także sięgając po dermokosmetyki, czyli środki apteczne z aminexilem lub z minoxidilem – z tym, że o efektach ich działania można mówić dopiero po co najmniej dwóch miesiącach regularnego stosowania. Oczywiście zaznaczmy – środki te pomogą włosom, ale nie odwrócą procesu łysienia.
Warto też zmodyfikować dietę, uwzględniając w niej produkty zawierające selen, cynk, żelazo, witaminy E, C, B, F, warzywa, ryby morskie, nabiał, fasolę, przetwory z mąki żytniej , otręby pszenne, kakao. Jest jeszcze jeden sposób przeciwdziałania utracie włosów na głowie, nie licząc oczywiście stosowania peruki – niechirurgiczne uzupełnianie ubytków włosów, czyli wszczepienie mikroskóry z osadzonymi w niej pojedynczo włosami.

[M-O]

Maseczka

Salony kosmetyczne często mają w ofercie maseczki kosmetyczne, służące do pielęgnacji różnego typu cery – suchej, tłustej, wrażliwej, mieszanej, dojrzałej. Ich zadaniem jest dostarczenie skórze, do każdego jej miejsca składników odżywczych, oczyszczenie, rozświetlenie, dodanie odpowiedniego kolorytu. Maseczki te poprawiają ukrwienie skóry, stymulują jej komórki do odnowy, wygładzają zmarszczki. W zależności od rodzaju dostarczają skórze odpowiednich składników: np. maseczka z awokado zapewnia „dostawę” witamin A, B complex, C ,E ,H ,K, kwasu foliowego, magnezu, miedzi, żelaza, potasu, wapnia, podczas gdy maseczka z płatków owsianych - żelaza, magnezu, cynku, a także witamin z grupy B i witaminy E.
Maseczkę można tez przygotować samodzielnie na bazie naturalnych surowców – warzyw i owoców. Przykładowo maseczkę z ogórka, polecaną do demakijażu, przygotowujemy w następujący sposób: cienko pokrojone plasterki obranego świeżego ogórka trzeba położyć na twarz i szyję, a następnie - by nie zsuwały się ani nie wysychały, trzeba przykryć je wilgotną gazą. Pozostawiamy je na twarzy przez dwadzieścia minut. Podobnie dobre właściwości oczyszczające ma maseczka z dyni: tutaj pół szklanki zmiksowanej dyni trzeba wymieszać z połową szklanki naturalnego jogurtu. Mieszankę odstawiamy na dwie godziny. Zastosowanie takiego mleczka jest proste – wcieramy je w twarz rano i wieczorem, by później spłukać wodą. Maseczka jest też narzędziem przydatnym fryzjerowi – jako zasłona twarzy, wykonana np. z przezroczystego materiału syntetycznego i wyposażona w uchwyt, służy jego klientom do ochrony oczu, nosa i ust w czasie stosowania lakieru do włosów i innych środków do stylizacji włosów.

Nożyczki

Są niezbędnym narzędziem w codziennej pracy fryzjera. Przyjmuje się, że zostały wynalezione w Egipcie około XV w. p.n.e., choć we współczesnej postaci, wynalezionej przez Rzymian, znane są od około setnego roku naszej ery. Ich anglojęzyczna nazwa – scissors – pochodzi zresztą od łacińskiego cisoria, czyli instrumentu do cięcia.
Nożyczki fryzjerskie są na ogół lekkie, dość niewielkie, tak by można było nimi przez dłuższy czas operować jedną dłonią, bez jej zmęczenia. Mają uchwyty na jednym poziomie lub lekko przesunięte wobec siebie na linii ostrzy. Często też jeden z uchwytów wyposażony jest w tylnej części w niewielką podpórkę dla palców. Co jest ważne – muszą zawsze być ostre, a końcówki ich ostrzy – spiczaste lub zaokrąglone - zależą od podstawowego przeznaczenia danego modelu.
Nożyczki są też obiektami muzealnymi - w muzeum w Tarnogrodzie zgromadzono ich ponad dwieście sztuk, a także sztuki teatralnej „Szalone nożyczki” - komedii Paula Portnera z 1963 roku, której akcja toczy się w salonie fryzjerskim o takiej właśnie nazwie jak w tytule, a należącym do Antonio Wziętego.

Odzież ochronna

Choć zakład fryzjerski nie jest salonem mody, to i tak znajdziemy w nim szereg artykułów, zaliczanych do mniej lub bardziej obowiązkowego wyposażenia. Podstawą takiego wyróżnienia są oczywiście względy higieniczne, dlatego fryzjerzy niejednokrotnie sięgają po białe fartuchy ochronne z bawełny i poliestru, zapaski, białe bluzy i koszule – niejednokrotnie z nadrukowanym logo i nazwą szanującego się zakładu, a na nogi zakładają lekkie obuwie antypoślizgowe.
Twarz fryzjera w czasie dozowania lakierów i środków do stylizacji włosów mogą chronić wygodne, lekkie okulary bezramkowe o dużej przezroczystości. W zakładach fryzjerskich powszechnie stosowane są też ręczniki, peleryny i płachty chroniące odzież klienta przed ścinanymi lub farbowanymi włosami, kołnierze fryzjerskie. Niektóre produkty odzieżowe oferowane są z okresem przydatności - ubranie z elanobawełny może być użytkowane przez trzy lata, podczas gdy buty profilaktyczne – przez dwa lata.

Odżywka

Kiedy włosy tracą swój naturalny blask i świeżość, wypadają, przetłuszczają się lub szybko stają się suche, sytuację ratują odżywki. To środki aplikowane na włosy i skórę głowy, które dostarczają odpowiednich minerałów i środków odżywczych, mających za zadanie rozwiązanie problemu – poprawę ich kondycji. Odżywki pomagają zatem w sytuacjach, gdy na włosach niekorzystnie odbija się stres, palenie papierosów, zła dieta, wpływ warunków atmosferycznych – w tym długa ekspozycja na słońce, noszenie czapki zimą (gdy włosy przetłuszczają się i elektryzują), zabiegi związane z farbowaniem włosów czy trwała ondulacja. Odżywki można kupić w profesjonalnych sklepach i marketach, ale też można spróbować przygotować je samodzielnie. I tak do włosów suchych wykorzystamy łyżkę oliwy z oliwek, sok z cytryny, a także kilka kropli witaminy A+E: mieszamy je wszystkie, nakładamy na suche, nieumyte jeszcze włosy, zawijamy folią spożywczą i ręcznikiem. Tak musimy wytrzymać przez co najmniej pół godziny. Odżywkę po tym czasie spłukujemy i normalnie myjemy włosy szamponem.
Z kolei włosom przetłuszczającym się można zadedykować odżywkę złożoną z drożdży piekarskich i mleka, w proporcjach pół kostki drożdży i pół szklanki mleka. Rozgniecione drożdże mieszamy z mlekiem na papkę, podobnie jak poprzednio nakładamy na pół godziny na włosy i myjemy je po tym czasie szamponem dedykowanym włosom przetłuszczającym się.
Włosom wypadającym lub matowym powinna za to pomóc odżywka złożona z wymieszanych ze sobą: jednego żółtka, 2-3 kropli olejku rycynowego i 3-4 kropli soku z cytryny. Stosujemy ją tak, jak poprzednie odżywki.

OMO – myjemy i odżywiamy

OMO to skrót od odżywianie mycie odżywianie. Ta metoda pielęgnowania włosów zajmuje więcej czasu, niż zwyczajne mycie, ale jej efekty w postaci miękkich i nawilżonych włosów wynagradzają wysiłek. Warto ją zastosować w przypadku włosów przesuszonych, zniszczonych i przetłuszczających się. OMO daje im cztery korzyści – wygładza puszące się włosy, zapobiega wysuszeniu przez szampon, odżywia i nawilża włosy, a do tego wzmacnia je i pozwala wspomaga ich odporność na czynniki zewnętrzne.
Pierwszym etapem jest nałożenie odżywki na całej długości wilgotnych włosów, z wyjątkiem ich nasady. Odżywka może pochodzić z oferty znanych firm kosmetycznych, ale możemy też przygotować ją samodzielnie. Nie powinna ona zawierać silikonów, ani parafiny. Zamiast odżywki można też zastosować olej, np. kokosowy – nie wcieramy go w skórę, jedynie nakładamy na włosy. Po nałożeniu odżywki trzeba chwilę odczekać – w przypadku produktów firmowych czas trzymania odżywki na włosach jest podany na opakowaniu, jednak zwykle czas ten nie przekracza pół godziny. Drugi etap, czyli mycie - używamy do niego delikatnego szamponu. Tutaj skupiamy się na myciu skóry głowy, a nie włosów. Szampon nakładany na czubek głowy musi być rozcieńczony z wodą, podczas gdy włosy myjemy wcześniej nałożoną odżywką lub pianą po rozcieńczonym szamponie, spływającą z czubka głowy.
Po myciu pora na kolejny etap odżywiania. Używamy odżywki o konkretnych właściwościach odżywiających, silniejszej niż w czasie pierwszego etapu. Płuczemy włosy chłodną wodą, by zamknąć ich łuski i zapobiec oddawaniu właśnie pobranych substancji odżywczych. Suszenie – jeśli musi być prowadzone – też powinno wykorzystywać chłodny nawiew.

[P-R]

Pchła

Alergiczne zapalenie skóry, świąd, czasem zakażenie bakteriami ropnym – to tylko niektóre efekty żerowania pchły ludzkiej na skórze głowy. Ten niebezpieczny pasożyt może nawet przenosić riketsje (czyli bakterie o pałeczkowatym kształcie) tyfusu plamistego, pałeczki dżumy, dwoinkę zapalenia płuc, bywa też żywicielem tasiemców. Pchła ludzka jest pasożytem wielkości około 2-4 mm, koloru ciemnobrunatnego, a gdy osiągnie wiek dorosły, pasożytuje na człowieku, żywiąc się jego krwią. Ssie krew w krótkich cyklach, kilka razy w ciągu dnia – choć może wypić nawet dwadzieścia razy więcej krwi niż sama waży - pozostawiając czerwone, swędzące ślady. Po napiciu się krwi samice pcheł przez okres trzech do dziesięciu dni składają jaja. Co ciekawe, pchły ludzkie nie gardzą żywicielami w rodzaju zwierząt domowych, takich jak psy i koty.
Najczęstszą drogą pozyskania pcheł jest bliski kontakt z osobą będącą już nosicielem pcheł (pchła świetnie skacze – na odległość nawet dwóch metrów i wysokość trzydziestu centymetrów) albo używanie jej grzebienia czy poduszki. Niekoniecznie trzeba ograniczać profilaktykę tylko do powstrzymywania się od używania cudzego grzebienia, wierząc, że jest się wtedy całkowicie bezpiecznym - pchły bowiem można przynieść do domu po wizycie w miejscu publicznym, szczególnie takim, gdzie są drewniane podłogi ze szparami, dywanami, miękkie fotele, kanapy, pomieszczenia wilgotne i niekoniecznie sterylnie czyste. Pchły są spotykane w szkołach, salach kinowych czy salach gimnastycznych.
Pogryzienie przez pchłę daje swędzące wyraźna czerwone ślady i w zależności od indywidualnych właściwości człowieka – uczulenia, bąble, zaczerwienienia, rumienie. Pogryziona osoba może też odczuwać niepokój, być nadpobudliwa, a przez zadrapanie swędzących miejsc może nabawić się stanu zapalnego.
Gdy odkryjemy, że możemy być nosicielami tego pasożyta, dobrze jest posmarować ugryzione miejsca amoniakiem, co złagodzi swędzenie i będzie odstraszało pchłę. Tak samo nie lubi ona zapachu olejku cytrynowego, płatków róż i liści paproci. Zwalczanie pchły ludzkiej – ale też psiej czy kociej, które niekiedy mogą również pasożytować na człowieku – trzeba prowadzić konsekwentnie i w dużym zakresie: dokładnie wysprzątać mieszkanie, odkurzając odkurzaczem starannie wszystkie szpary i listwy w podłodze, i jeśli nie ma w mieszkaniu niemowląt, psów czy kotów to także pryskając tam preparatami owadobójczymi, użyć do mycia podłogi gorącej wody z dodatkiem chlorku, posypać je sproszkowaną naftaliną, a ubrania i pościel wyprać w temperaturze 60 stopni. Wszystkie zabiegi trzeba powtarzać kilkakrotnie. Rzecz jasna trzeba też zadbać o higienę głowy – myć ją z szamponami, rozczesywać włosy, a znalezione pasożyty od razu usuwać.

Peeling

Pod nazwą peelingu kryje się odnowienie naskórka, oczyszczenie go i odświeżenie. Nadmiernie natłuszczony i zanieczyszczony kosmetykami nieraz wymaga interwencji. Czym jest zatem peeling? Po prostu złuszcza martwy naskórek, poprawiając jednocześnie ukrwienie skóry. Zabieg ten ma więc wywoływać odnowę komórkową warstw skóry, by była ona lepiej nawilżona, odżywiona, oczyszczona, by można było lepiej regulować wydzielanie sebum – łoju skórnego, czy nawet by spowolnić objawy jej starzenia, spłycać niewielkie zmarszczki lub ją po prostu rozjaśnić. Jest też ważnym narzędziem w ręku lekarza, ponieważ pomaga w leczeniu skóry łojotokowej, trądzikowej czy cierpiącej na blizny, przebarwienia, zrogowacenia. Proponowany w gabinetach dermatologii estetycznej skutecznie leczy naskórek i skórę właściwą, niszcząc zmiany chorobowe i wady kosmetyczne. Znany jest też pod nazwami: abrazja, ablacja, chemabrazja, chemeksfoliacja czy złuszczanie. Chemiczny peeling jest mile widziany przez jego amatorów, bo nie wiąże się z bolesnymi, inwazyjnymi zabiegami, a przy tym faktycznie prowadzi do skóry odświeżonej, wręcz odmłodzonej. Ten rodzaj peelingu, opierający się na nałożeniu na skórę mieszaniny związków chemicznych – np. kwasów owocowych, należy do najczęściej stosowanych.
Jako że peeling może oddziaływać na skórę na różnych głębokościach, to dzieli się na powierzchniowy (w obrębie naskórka, na głębokości około 0.06 – 045 mm, rozróżniamy tu peeling enzymatyczny, scrub, peel – off i brushing), średniogłęboki (przeznaczony dla naskórka i górnej warstwy skóry, na głębokości około 0,46 – 0,6 mm, wykonywany przez lekarzy) i głęboki (na głębokości powyżej 0,61 mm, wykonywany przy uszkodzeniach skóry III i IV stopnia przez chirurgów i lekarzy medycyny estetycznej). Przy czym trzeba pamiętać, że zabieg działa ze skutecznością zależną od wielu czynników, czyli np. rodzaju stosowanej substancji, typu i wieku skóry, częstotliwości stosowania peelingu itd.
Do cery tłustej polecane są peelingi mechaniczne, w których naskórek ścierany jest za pomocą tarcz korundowych, diamentowych oraz kryształków korundu. Do nich też należą zabiegi ścierania naskórka przy pomocy lasera, ciekłego azotu, podtlenku azotu, dwutlenku węgla czy ultradźwięków – peeling kawitacyjny.
Peelingi enzymatyczne z kolei dedykowane są pacjentkom o skórze tłustej, mieszanej, wrażliwej i naczynkowej (w nich enzymy nakładane są na skórę jak maseczka, i zmywane), a peelingi typu peel – off – dla pacjentek o skórze trądzikowej.

Peruka

Peruka pozwoli nam na dodanie włosów zagęszczających nasze naturalne lub po prostu zasłoni głowę dając zupełnie nową fryzurę. Z blondynki o krótkich włosach w ciągu sekund uczyni długowłosą brunetkę, a z pana o rzadkich włosach i wyraźnej łysinie – młodszego wizualnie mężczyznę z gęstą, ciemną czupryną, przetykaną dyskretnymi, pojedynczymi i dodającymi powagi siwymi włosami.
Peruka musi spełniać kilka podstawowych warunków, tj. powinna wyglądać naturalnie, być bardzo dobrze dopasowana do typu głowy i tak skonstruowana oraz założona, by nie przekrzywić się, nie przesunąć, ani nie spaść w najmniej spodziewanym momencie. Dlatego dzisiejsze peruki łączą włos naturalny lub syntetyczny z materiałem antypoślizgowym, pozwalają skórze głowy oddychać i nie niszczą jej, a przy tym nie uciskają głowy (czyli nie przyczyniają się do jej bólu) i są odporne na warunki atmosferyczne. I tak, jak w przypadku naturalnych włosów, można je odpowiednio modelować – układać, strzyc, farbować, nakręcać na wałki.

Rozjaśnianie włosów

Rozjaśniane włosy są bardzo piękne, ale też wymagają regularnej pielęgnacji. Pierwszą rzeczą, o której trzeba pamiętać, jest czas: pozbawienie włosów pigmentów nie pozostaje bez wpływu na ich kondycję i nie powinno być procesem gwałtownym. Silne rozjaśnienie wysusza włosy, zwiększa ich łamliwość. Rozjaśnianie tym samym powinno być stopniowe, przez co nie narażamy zbyt mocno włosa na trwałe zniszczenia. Wysuszenie może jednak być plusem wobec włosów o skłonnościach do szybkiego przetłuszczania się: rozjaśnienie tym samym może znacząco spowolnić ten proces.
Jak w przypadku każdego zabiegu fryzjerskiego, dobrze jest powierzyć przeprowadzenie rozjaśniania specjaliście. Po pierwsze, fryzjer będzie wiedział jak dobrać farby, będzie kontrolował ich równomierne nałożenie. Prawidłowo też oceni efekt zabiegu i dostosuje do niego czas przeprowadzania. Dobry fryzjer także będzie wiedział jak kontynuować swoje dzieło po kilku miesiącach, gdy pojawią się widoczne odrosty – wówczas na pewno dobierze do nich odpowiednią farbę.

[S-U]

Siwe włosy

Przed wojną reklamy branży fryzjerskiej nie omijały tematu siwych włosów – polecano środki na spowolnienie procesu siwienia albo częściej – na jego zamaskowanie, sztuczne nadanie włosom określonej barwy. Dziś również polecane są środki spowalniające siwienie, ale nacisk jest kładziony na utrzymanie młodości i połączenie jej ze zdrowiem, czyli na dostarczenie włosom odpowiednich składników do ich rozwoju. Siwienie nie jest zatem jednoznacznie postrzegane jako niekorzystne – przeciwnie - niewielki srebrny nalot u mężczyzn dodaje im powagi.
Sam proces siwienia związany jest ze starzeniem się melanocytów, czyli komórek produkujących barwnik włosa, a znajdujących się w jego korzeniu. Barwnik ten to melanina, dzieląca się na żółto-pomarańczowo-czerwoną feomelaninę i brązowo – czarną eumelaninę. Z czasem wytwarzany w melanocytach barwnik nie jest już tak wyraźny, wytwarzany jest też nierównomiernie i dostarczany do poszczególnych włosów. Ostatecznie, gdy melaniny brakuje, włosy przybierają srebrzystą barwę.
Siwieniu sprzyjają uwarunkowania genetyczne, stres, zła dieta i niezdrowy styl życia, brak witamin i minerałów – z grupy B, biotyny, cynku, miedzi, żelaza, selenu, jodu, kwasu foliowego, kwasu pantotenowego, aminobenzoesowego. Siwienie może być też oznaką cukrzycy, zaburzeń krążenia, chorób tarczycy, nerek, kłopotów z kręgosłupem, z jajnikami, a także palenia papierosów, co daje palaczom czterokrotnie większą szansę na wczesne siwienie w porównaniu do ludzi niepalących.
O ile pojawienie się pierwszych siwych włosów u osób dorosłych nie dziwi – bo pierwsze z nich mogą dać się zauważyć na skroniach i czubku głowy już w wieku 30-40 lat, to u ludzi bardzo młodych, albo wręcz u dzieci, jest oznaką zmian chorobowych.
Spowalniać siwienie mogą określone kosmetyki, a zapobiegać – codzienna dieta uwzględniająca owoce i warzywa, a także wątróbka, ryby, pestki słonecznika, orzechy, sery, jaja, grzyby, pomarańcze, banany, ziemniaki, buraki, kalafiory, pomidory, brokuły, pietruszka, cukinia i szparagi. Dwa razy w tygodniu warto wypić pół szklany drożdży piwnych, jak również – z taką samą częstotliwością – napar z jednej łyżeczki ziela serdecznika i pół łyżeczki skrzypu.

Suszarka do włosów

Suszarka ma sto trzydzieści lat – wymyślił ją w 1896 roku (lub nawet w 1890 roku, jak brzmi inna wersja) Alexandre Ferdinand Godefroy, fryzjer z Paryża, choć niektóre źródła mówią, że jej autorem był Michał Doliwo – Dobrowolski, jak nazwisko wskazuje, człowiek o polskich korzeniach – rosyjski elektrotechnik. Godefroy wymyślił suszarkę pod postacią piecyka, z którego gorące powietrze wydostawało się rurą do klosza, pod którym siedziała klientka jego zakładu. Mistrz grzebienia bowiem cieszył się zasłużoną sławą znakomitego specjalisty i pustych miejsc w poczekalni swojego salonu nie oglądał. Przeciwnie – kolejka pań chcących mieć świeżą, modną fryzurę zawsze była długa, a on sam zachodził w głowę, jak przyspieszyć schnięcie bardzo długich włosów po umyciu. A że potrzeba jest matką wynalazku, stąd w jego zakładzie wylądował ów piecyk, w którym paliwem był gaz, a którego sława przyciągała kolejne zaintrygowane klientki. Alexandre Ferdinand ogłaszał, że stworzył urządzenie wielofunkcyjne, w jego opinii kompleksowo zajmujące się obsługą włosów, od kierowania w umywalce spłukiwanych z włosów mydlin, po stojak na peruki. Wynalazek Doliwo - Dobrowolskiego był podobny, jednak mniejszy i nowocześniejszy technicznie. Nazwany Fon, co oznacza ciepły wiatr z gór, dał początek modelom Race i Cyklon z 1920 roku, skrzyniom wytwarzającym ciepły nawiew. Jego wynalazca był głównym inżynierem norymberskiej firmy Allgemeine Elektricitäts-Gesellschaft (AEG, dziś część koncernu Electrolux), która w 1900 roku podjęła jej produkcję.
Dążenie do stworzenia suszarki w postaci urządzenia przenośnego zmaterializowało się w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku, gdy nawiewem kierował elastyczny wąż. Wreszcie do korpusów znacznie zmniejszonych suszarek trafiły silniki elektryczne, co pozwoliło stworzyć nową kategorię ręcznych urządzeń do suszenia włosów.
Jako ciekawostkę w historii suszarek warto wspomnieć zastosowanie odkurzacza, który przecież nie tylko wciąga powietrze, ale też wydmuchuje już ogrzane powietrze. By go wykorzystać, w 1926 roku opatentowano nawet szczotkę z ciepłym nawiewem, podłączoną do odkurzacza, a ułatwiającą suszenie.
Podstawa działania suszarki jest prosta - jej silnik powoduje pracę wentylatora, który kieruje strumień powietrza na rozgrzany element i dalej – już ogrzanego, na włosy. W zależności od zastosowanej końcówki, powietrze uderza we włosy silnym, wąskim strumieniem, lub łagodniejszym, lecz szerokim nawiewem. Dzisiejsze suszarki mają niejednokrotnie szereg indywidualnych ulepszeń, takich jak końcówki z dyfuzorem, szczotki ułatwiające rozczesywanie, ciepły i zimny nawiew oraz regulacja mocy.

Szampon

Na początku było mydło rozpuszczane w wodzie lub w proszku. O ile myciu ciała niewątpliwie służyło ono dobrze, to jego wpływ na włosy niekoniecznie był pozytywny – zasadowy odczyn mydła sprawia, że włosy niekoniecznie dobrze się rozczesywały, a do tego sprawiały wrażenie nie błyszczących i czystych, lecz zmatowiałych. Dziś na szczęście bardzo szeroki wybór szamponów pozwala zapomnieć o tym, że by ustrzec się od negatywnych aspektów mycia mydłem, sięgano po dodatkowe środki poprawiające efekt w rodzaju soku z cytryny, soku z kiszonej kapusty czy octu.
Nazwa „shampoo” nawiązuje do hinduskiego i perskiego masażu włosów, wykorzystującego zioła. Szampon, jako wyspecjalizowany środek do mycia włosów, pojawił się początkowo we wspomnianej postaci finalnej płynnej lub półproduktu – proszku, który przed myciem głowy trzeba było dopiero rozpuścić w wodzie. Był też i taki proszek, w postaci mieszanki węglanu sodu i boraksu, który sypano wprost na włosy, a później z nich go wyczesywano, co niekiedy nie było łatwe. W tej sytuacji jakże łatwy w stosowaniu wydawał się pierwszy szampon niealkaliczny, o nazwie Onalkali, który pojawił się na rynku w 1933 roku (od Hansa Schwarzkopfa, który nawiasem mówiąc jako pierwszy, w 1903 roku, zaprezentował swoim klientom tani szampon do samodzielnego rozrobienia - w postaci proszku rozpuszczalnego w wodzie, a w 1927 – gotowy szampon w płynie).
Dziś przyjmuje się, że szampon to przede wszystkim płyn do mycia włosów, dedykowany różnym ich typom, np. włosom suchym, przetłuszczającym się, farbowanym, kręconym, wypadającym, a także przeznaczony dla dzieci lub dorosłych. Oprócz ciekłego mydła, w jego skład wchodzą substancje pieniące, substancje pomocnicze w rodzaju zapachowych, odżywczych, nawilżających czy koloryzujących. Działa pielęgnacyjnie, sprzyjając utrzymaniu włosów w czystości, przyciemniając je lub rozjaśniając, jak również leczniczo – wówczas np. wzmacnia cebulki włosowe, zapobiegając wypadaniu włosów.

Treska

Nie trzeba zakładać peruki, by sprawić, że rzadkie włosy zdobiące naszą głowę zmienią się w bujne loki. Wystarczy dopiąć treskę – włosy sztuczne lub naturalne, pogrupowane razem w postaci np. kosmyków czy grzywki ułożonej na silikonowym pasku.
Treski są mocowane przy pomocy gumek lub klipsów i, w zależności od potrzeb osób po nie sięgających, mogą być różnej długości, koloru, kształtu włosów – proste lub np. skręcone. Dają duże możliwości stylizacyjne, bo dzięki nim można w bardzo krótkim czasie całkowicie zmienić fryzurę, a gdyby nie zyskała uznania – przywrócić równie szybko stan pierwotny.

Trwała ondulacja

Trwała ondulacja pozornie nie jest zabiegiem bardzo skomplikowanym. Jego celem jest takie utrwalenie kształtu włosów, aby te układały się w fale. Polega na nawinięciu ich na wałki, użyciu płynu ondulacyjnego, opłukaniu i utrwaleniu. Można powiedzieć, że ten płyn ondulacyjny łamie opór włosów (wpływa na keratynę), a płyn utrwalający działa przeciwnie i przywraca im wiązania decydujące o ich stabilności – lecz już w nowym ustawieniu, po uformowaniu włosów w nowy kształt. Całość opiera się na chemii i na przyspieszającej towarzyszącej zabiegowi wyższej temperaturze.
Warto wiedzieć, że ojcem trwałej ondulacji był niemiecki fryzjer Karl Ludwig Nessler. Technologię układania włosów w fale ćwiczył na Katharinie Laible, dziewczynie, która po kilku latach została jego żoną. Początki ich współpracy nie były obiecujące, bo choć Nessler wynalazł środek, który powodował, że pasmo włosów skręcone w lok, to w czasie prób z przypalaniem tegoż pasma rozgrzanymi do czerwoności obcęgami poparzył dotkliwie swoją modelkę. Nessler wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, tam rozwinął sieć salonów fryzjerskich, zdobył fortunę, a potem zbankrutował.
Kolejne daty w historii trwałej ondulacji to 1938 rok – gdy Arnold F. Willatt udowodnił, że nie potrzeba do niej wysokiej temperatury. W roku 1947 na rynku pojawił się produkt Onaltherma firmy Schwarzkopf, który również formował trwałą bez jej podgrzewania.
Sztuka układania włosów zna także zabieg odwrotny: skręcone włosy już w 1909 roku można było prostować za pomocą prostownicy do włosów, konstrukcji Isaaca K. Shero. Wiele kobiet jednak prostowało włosy za pomocą zwykłego żelazka, aż do lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, gdy pojawiły się w sprzedaży elektryczne prostownice. Natomiast włosy skręcone przez ondulację fryzjerzy mogą prostować także za pomocą płynu prostującego włosy lub zabiegu keratynowego.

Trycholog

Jego zadaniem jest skuteczna interwencja związana z kłopotami ze skórą głowy, cebulkami włosowymi, wypadającymi włosami – zbadanie przyczyny i ustalenie sposobu zlikwidowania problemu, pielęgnacji i utrzymania zdrowia. Schorzenia związane z włosami i skórą głowy należą do najczęściej spotykanych, a jednocześnie niejednokrotnie bagatelizowanych. Po prostu chcemy poradzić sobie z tym sami, często korzystając z powszechnie reklamowanych produktów. Jednak nie zawsze wiemy, jak poradzić sobie z ciemieniuchą u najmłodszych, łupieżem u starszych, łojotokiem, wypadaniem włosów czy łysieniem. Wówczas warto pójść do trychologa i to jak najszybciej, by wcześnie rozpoznać sytuację, postawić diagnozę i rozpocząć terapię. Odpowiednio wcześnie rozpoczęta terapia, prawidłowe rozpoznanie i zgodna ze sztuką, a nie reklamową modą, metoda walki z danym problemem, pozwalają rozwiązać go z wysoką skutecznością.
Pierwszym etapem pracy trychologa jest przeprowadzenie wywiadu, w czasie którego zbiera on informacje o chorobach i stylu życia swojego gościa. Specjalistę wspiera wówczas odpowiedni sprzęt, m.in. mikrokamera, która pozwala potwierdzić to, co rozpoznaje trycholog, a czego gołym okiem nie widać. Bezboleśnie, sprawnie i niekrępująco - tak pracuje trycholog, który następnie stawia diagnozę dotyczącą schorzenia i proponowanego sposobu kuracji. W zależności od schorzenia proponowane są zabiegi przeciwłupieżowe, przeciwłojotokowe, zapobiegające wypadaniu włosów, łysieniu, mezoterapia, elementy fizjoterapii, wiele zabiegów regeneracyjnych. Trycholog może okazać się ostatnią deską ratunku w przypadku łysienia – zmartwienia wielu panów.
Trycholodzy nierzadko współpracują z laboratoriami, dzięki czemu mogą przeprowadzić bardzo precyzyjną analizę pierwiastkową włosa, która przynosi dokładne informacje o tym, jakich pierwiastków klientowi gabinetu brakuje, a jakie zachowania w jego życiu są szkodliwe. Trycholog może tym samym nie tylko prowadzić terapię, ale również udzielić cennych porad profilaktycznych, dostosowanych do konkretnego pacjenta.

Tupet

Mężczyźni też mogą mieć kompleksy związane z łysiną czołową, czują się źle. Często uważają, że ich męskość jest poważnie zagrożona. Zatem poszukują ratunku - szybkiego, skutecznego i nawet, jeśli niezbyt trwałego, to są w stanie regularnie po niego sięgać, by zamaskować wadę. Takim ratunkiem może być tupet, czyli pewnego rodzaju półperuka, przypinana nad czołem, by zakryć łysinę. W okresie romantyzmu tupet w postaci kosmyka włosów nad czołem był nawet modny. Zarówno w XIX, jak i XX wieku tupet stał się urodowym narzędziem nawet bardzo popularnym, po którego sięgały takie gwiazdy jak Fred Astaire, Frank Sinatra, Jerzy Połomski czy Sean Connery w latach młodości.
Wada tupecika, podobnie jak peruk w ogóle, jaką jest niski komfort psychiczny w postaci obawy przed dekonspiracją po przekrzywieniu czy odczepieniu, sprawiła, że panowie rozglądają się za innymi sposobami uzupełnienia przykrej dla nich łysiny. A że medycyna estetyczna rozwija nowe technologie, wybierają zabiegi. Wymagają większego zaangażowania, ale za to dają relatywnie trwały efekt. Tupet zatem mocno stracił na popularności.

[V-X]

Warkocz

Sprytny sposób uporządkowania długich włosów, tak by nie przeszkadzały w codziennych czynnościach oraz nie utrudniały oddychania latem skórze głowy. Polega na podzieleniu rozczesanych włosów na trzy pasma, splatanie ich w określonym porządku i zabezpieczenie ich przed rozwiązaniem gumką lub kokardą, nazywamy warkoczem.
Warkocz nie jest przy tym zarezerwowany dla pań, choć głównie noszą go kobiety i dziewczynki. Może być pojedynczy – przy długich, grubych splotach budzi ciekawość. Może być podwójny i symetrycznie ułożony na bokach głowy, upięty w kok, a nawet powielony w postaci licznych, małych warkoczyków.
Warkocz w modzie sezonowej również występuje – chętnie sięgają po niego dziewczynki, ozdabiające swoje włosy kolorowymi doczepianymi warkoczykami. Rozróżnia się warkocz francuski (ze splataniem od czubka głowy i układaniem coraz grubszych pasm włosów), holenderski (startujący od dołu, z kierunkiem zbiegających włosów nie w dół – jak we francuskim, lecz w górę), warkocz typu korona (opleciony dookoła głowy), kukiełka (zwinięty i upięty z tyłu głowy), baranek (symetryczne dwa zwinięte po bokach warkocze), czy liczne warkocze dobierane – z wielu pasm.

Wesz

Wesz to mały pasożyt, żyjący we włosach. Łatwo przenosi się w środowiskach szkolnych i przedszkolnych. Bardzo szybko się rozmnaża. Dziś jego pojawienie się jest nieprzyjemnym problemem i utożsamia się go z brakiem higieny, choć mało kto uświadamia sobie, że niejednokrotnie młodzi ludzie, nawet zadbani i przywiązujący wagę do wyglądu, sami są narażeni na działanie pasożytów.
Ten pasożyt jest bardzo mały – ma długość ciała przeważnie do 3 mm (choć rozpiętość, w zależności od gatunku, wynosi 0,35 – 6 mm, do tego samice są większe od samców), ma spłaszczone ciało o segmentowej budowie, składa jajka – czyli gnidy - o milimetrowej średnicy i bardzo szybko, sprawnie chodzi. A gdy już przejdzie na głowę, to szybko się zadomowi i nie chce dać się wygonić! Wesz jest bowiem odporna na wiele środków chemicznych. Można za to wyłapywać ją za pomocą specjalnych grzebieni lub likwidować poprzez obcięcie włosów, zgolenie skóry głowy i wypranie ubrań w wysokiej temperaturze.
Niewątpliwą ciekawostką związaną ze wszami jest ich udział w walce z hitlerowskim okupantem, w służbie Armii Krajowej. Jan Karski, słynny emisariusz władz Państwa Podziemnego, pisał, że jeden z członków ruchu oporu, nosił przy sobie pudełeczko ze wszami zakażonymi tyfusem i innymi chorobami, a władając biegle językiem niemieckim, udawał Niemca i przy każdej okazji, zadając się z Niemcami, szczególnie z żołnierzami, starał się podrzucać swoim rozmówcom wszy.
Znamy pół tysiąca gatunków wszy, a ich historia sięga czasów mocno zamierzchłych – jaja wszy znaleziono na włosach znalezionych w eoceńskim bursztynie bałtyckim. Warto dodać, że mocne nogi wszy umożliwiają jej pobranie dużej ilości krwi: owad może utrzymać ciężar 2000 razy przewyższający ciężar jej ciała.

Włos

Dorosły człowiek o normalnym, standardowym typie owłosienia głowy ma od stu tysięcy do 150 tysięcy włosów. Jeśli ma ciemny kolor włosów – to ma ich mniej, jeśli jasny – więcej. Jasne są bowiem cieńsze od ciemnych. Na jeden centymetr kwadratowy skóry głowy przypada około 180-750 włosów jasnych wobec 150-500 włosów ciemnych.
Włos przyrasta każdego dnia o około 0,35 mm, a więc w ciągu miesiąca o centymetr. Nie jest to jednak regułą u każdego człowieka, bo zależy to od jego indywidualnych uwarunkowań. Włosy, zbudowane z keratyny, są produktami naskórka, rosnącymi w zagłębieniach skóry na prawie całym ciele ssaków (tylko u ssaków, choć badacze niekiedy mianem włosów określają elementy ciała stawonogów, zwłaszcza szczecinek!) nitkowatymi i występującymi w różnym typie, kolorze i grubości. Na ludzkim ciele w zasadzie nie rosną tylko na skórze wewnętrznej strony dłoni, stóp, warg i zgięć stawów, widoczne są przede wszystkim na głowie, okolicach intymnych, a u mężczyzn dodatkowo na rękach, nogach, klatce piersiowej i plecach. Przeważnie jednak pokrywają powierzchnię ciała jako meszek.
Ich zadaniem jest regulowanie wewnętrznej temperatury ciała i chronienie skóry, np. brwi osłaniają oko przed potem i wodą deszczową, a rzęsy – przed zewnętrznymi drobnymi obiektami, takimi jak drobinki kurzu i owady.
Na skórze włos wyrasta z pora skóry, czyli lejkowatego ujścia mieszka włosowego, gdzie sąsiaduje z ujściem przewodów gruczołów łojowych. Składa się z łodygi – najbardziej widocznej, korzenia, cebulki (opuszki), otoczki (pochewki) i brodawki. Włos, oprócz podstawowego budulca, jakim jest keratyna, ma barwnik – melaninę (w postaci barwnika ziarnistego decydującego o włosach ciemnych, lub rozproszonego – zauważalnego we włosach jasnych), tłuszcze i związki mineralne. O tym, jakiego koloru będą włosy, decydują kwestie genetyczne, rasa i klimat.

Wypadanie włosów

Każdy człowiek traci średnio od kilkudziesięciu do nawet stu włosów dziennie. Wypadanie włosów jest problemem dla dziewięciu z dziesięciu dorosłych. I tak samo wiele jest przyczyn tego stanu rzeczy. Gubimy włosy w wyniku zmian hormonalnych, stresu, złej diety, uwarunkowań genetycznych czy uszkodzeń mechanicznych. Na wypadanie włosów ma wpływ dym papierosowy, temperatura, niektóre kosmetyki czy lekarstwa, choroby zakaźne, choroby skóry głowy z grzybicą na czele, a także sposób czesania i użyte do tego akcesoria, które mogą powodować ich wyrywanie, np. gumki.

[Y-Z]

Żyletka

Niewielkie ostrze, zazwyczaj nawet dwa ostrza jednej metalowej płytki. Umieszczone w ramce z rękojeścią służy do golenia. Przeznaczeniem żyletki jest golenie, mimo tego, że pod względem popularności musiała ustąpić pola ręcznym maszynkom do golenia, nawet jednorazowym.
Żyletka pojawiła się w końcu XIX wieku dzięki Amerykaninowi - Kingowi Camp Gilette. Chciał, aby używane powszechnie do golenia brzytwy mogły być zastąpione narzędziem lżejszym, poręczniejszym, bezpieczniejszym i nie wymagającym regularnego ostrzenia, a także tanim, co w sumie miałoby wpłynąć na ich popularność. Gilette znał słowa wynalazcy jednorazowego kapsla do butelek, Wiliama Paintera, który doszedł do wniosku, że jednorazowe przedmioty, które można wyrzucić po zużyciu, generują sprzedaż następnych. Wynalezienie jednorazowych ostrzy, które były wygodne, nie wymagały czyszczenia, a przy tym były tanie, wydawało się zatem receptą na sukces. Gilette, wraz z inżynierem Williamem Nickersonem, opatentował w 1904 roku żyletkę i założył firmę Safety Razor. Pierwsze żyletki, które jeszcze w tym samym roku trafiły do sprzedaży, były obliczone na dwadzieścia goleń, do tego w pudełeczku mieściło się ich dwanaście sztuk, zatem nabywca – zakładając, że goli się raz dziennie – kupował zapas starczający mu na aż 240 dni! Nie musi za to ostrzyć swojej maszynki do golenia – czego wymagała brzytwa, a narzędzie wykorzystujące żyletkę było lżejsze, mniejsze i wygodniejsze w obsłudze.
W ciągu dwóch lat sprzedano 12 milionów żyletek i 90 tysięcy maszynek. Firma pana Gilette'a, czyli American Safety Razor Company, przekształcona rok później w Gilette Safety Razor Company, produkowała rocznie kilkadziesiąt milionów żyletek i maszynek. Obecnie żyletki są uznawane za sprzęt dla koneserów – wyparły je jednorazowe maszynki do golenia.